Gry PC >> Recenzje >> Experience 112

| | A A


Autor: Panzer
Data dodania: 2009-05-10 22:57:09
Wyświetlenia: 4530

Experience 112 - recenzja

Gdzieś na brzegu bezludnej, tropikalnej wyspy. spoczywa wrak olbrzymiego tankowca. Jego burty żre rdza, wszechobecne pnącza i trawy zarosły pokład, a z załogi pozostały jedynie porozrzucane ciała (tudzież ich części). Dawniej służył jako pływające laboratorium, w którym eksperymentowano na ludziach. Teraz przebudziła się tam młoda pani naukowiec, a zarazem jedyny ocalały członek załogi – Lea Nicholas. Od tej pory pieczę nad nią sprawować będzie gracz. Dosłownie.

„Experience 112” można śmiało nazwać tytułem wyjątkowym z uwagi na sposób, w jaki programiści podeszli do jego produkcji. Jest to chyba pierwsza przygodówka, w której poczynaniami bohatera sterujemy pośrednio. Wcielamy się bowiem w anonimową osobę, która siedzi za sterem systemów monitoringu na rozbitym okręcie. Są one we względnie dobrym stanie, dzięki czemu będziemy mogli stale pomagać Lei. Głównym celem gry jest odkrycie kto, lub raczej co, stoi za marnym losem statku.

Pomińmy jednak zbędne spoilery i przyjrzyjmy się bliżej awangardowemu systemowi rozgrywki. Po pierwsze nie nawiążemy słownych dialogów z Leą, co najwyżej możemy wysłuchać jej opowieści i wskazówek, które ułatwią rozwiązywanie kolejnych zagadek. Możemy odpowiadać co prawda na niektóre jej pytania, wykonując ruchy kamerami, ale interakcja z bohaterką ogranicza się głównie do mrugania lampkami, aby pokazać jej, gdzie ma się udać.

Gdy już stoi w jakimś konkretnym pomieszczeniu, często sama rozpoczyna poszukiwania przydatnych przedmiotów, ale jeśli taka czynność nie jest zaskryptowana, na wszystko musimy wpaść sami. Wychwycone skrawki informacji służą nam później do włamania się na konta komputerowe personelu, otwierania szyfrowych zamków oraz szeroko pojętej akcji.
 
Z ręką na sercu muszę przyznać, że początkowo rola Big Brothera bardzo mi się podobała i pierwsze dwie, trzy godziny z grą minęły błyskawicznie. Jednak pod koniec naszej przygody, powtarzające się nagminnie błędy zaczynają przeszkadzać. Lea ma problem ze znajdowaniem ścieżek i często blokuje się w przejściach, gubi lub kręci w kółko. Nużący jest także jej powolny chód, bo w momencie, kiedy chcemy, aby pokonała jakąś znaczną odległość, czas zaczyna się niemiłosiernie dłużyć. Sporą wadą jest też powszechne zaskryptowanie wielu wydarzeń. Autorzy nie przewidzieli, że możemy zawczasu wziąć jakiś przedmiot, mimo że domyślamy się, iż przyda się za chwilę, pani naukowiec odmawia współpracy, całkowicie ignorując nasze polecenia. Natomiast kwadrans później sama wpada na pomysł, że musimy wrócić do wcześniej odwiedzonego pomieszczenia, bo były tam przydatne fanty.

Wracając jeszcze na chwilę do fabuły, warto zaznaczyć, że jest naprawdę ciekawa. Choć nie zaskakuje jakimiś wymyślnymi zwrotami akcji lub niespodziewanymi rozwiązaniami tajemnic skrywanych przez tankowiec, to nadaje logiczny sens jej tułaczce. Ponadto szybko posuwa się naprzód, bo zagadki nie są wymagające. Zbierania przedmiotów jest tu mało, głównie będziemy bawić się w łamanie szyfrów, hakowowanie komputerów lub w innego typu stricte techniczne zadania. Jedyny powód, dla którego gracz może utknąć w miejscu, to błędy w kodzie samej gry.

Każdy, kto zwiedział kiedyś opuszczone budowle, wie, że posiadają one swój unikalny klimat. Szczególnie, jeśli dookoła leżą zwłoki lub ich resztki. „Experience 112” naprawdę stwarza odpowiedni nastrój. Wczuć się w atmosferę pustego laboratorium można bez problemu, a jeśli przymkniecie oko na wszechobecne bugi, gra nie zawiedzie pod tym względem aż do samego końca.

Duża w tym zasługa naprawdę solidnie skomponowanej ścieżki dźwiękowej. Ambient zdecydowanie współgra z mrocznym otoczeniem. Przede wszystkim warstwa audio nie stara się wyjść na pierwszy plan, ale skrupulatnie brzęczy w tle. Mamy dzięki temu dziwne uczucie, że nie jesteśmy jedyną osobą, która obserwuje Leę.


Szkoda, że grafika nie trzyma tego samego poziomu. Owszem, wygląda przyzwoicie, ale głównie dzięki dużej ilości zaciemnionych miejsc, w których nie widać jak słaby jest engine. Programiści na swoją obronę mogliby powiedzieć, że w przygodówkach wygląd nie jest najważniejszy. Owszem, zgodzę się z tym, ale niezależnie od gatunku gry, kod powinien być maksymalnie zoptymalizowany. Jeśli widzę na monitorze coś, co wygląda przeciętnie, nie życzę sobie, żeby wymagało to sprzętu niczym naszpikowany fajerwerkami FPS. Tego dopracowania w „Experience 112” niestety brakuje. Jeśli odpalimy kilka kamer, gra zaczyna straszliwie ciąć. Dodajmy do tego wspomniane wcześniej problemy z AI samej Lei i widzimy, że ktoś nie do końca przyłożył się do swojej pracy.

Słów kilka o poziomie lokalizacji.  O dziwo jak na grę, w której główną rolę powierzono warstwie fabularnej, tekstu do tłumaczenia było tu stosunkowo niewiele. Tak czy owak nasi rodacy spisali się nienagannie i nie mam im nic do zarzucenia. Nie widzę nawet sensu nad zbytnim rozwlekaniem tematu. Po prostu kawał solidnie wykonanej roboty.

Jak więc prezentuje się całokształt? „Experience 112” to pozycja, która za wszelką cenę starała się zabłysnąć innowacyjnym podejściem do tematu. Cenę za to płaci strona czysto techniczna, która posiada sporo braków, ale ogólne wrażenia nadal pozostają całkowicie pozytywne. Przy niskiej cenie, warto dać szansę temu tytułowi, bo przecież nie wypada pozostawiać damy w opałach.

Ocena: 7/10

Produkt do recenzji dostarczył Wydawca, firma Techland
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: exeperience, 112, recenzja, techland

Podobne newsy:

» Konkurs Drakensang dobiega końca
29%
» Oryginalny projekt Techlandu
29%
» Rusza strona Windchasera
29%
» Nowe informacje o następcy Dead Island
25%
» Patch dla Speedway Ligi
25%
 
Podobne artykuły:

» Symulator Farmy - recenzja
50%
» Speedway Liga - recenzja
50%
» Windchaser - recenzja
44%
» Drakensang - recenzja
44%
» Trackmania United Forever - recenzja
44%

Mamy 2 zapisanych komentarzy

Arieen
2009-05-10 23:53:33
| Odpowiedz
Przy takiej cenie? Czyli?

Oglądałam kiedyś pudełko tej gry w empiku. Gdyby nie to, że generalnie nie mam w tej chwili sprzętu nadającego się do grania, pewnie bym się skusiła. Niezły pomysł z tym przeniesieniem gracza na pozycje obserwatora/pomocnika :) - to kusi chyba najbardziej

Recenzja dobra, chociaż dobrze byłoby wspomnieć na ile mocne nerwy powinien mieć gracz :). Z tego co napisałeś, wnioskuje, że gra może być dość statyczna (dużo chodzenia etc). A co z akcją? Potworkami wyskakującymi z szafy i takimi tam? To produkcja w klimatach gore, czy może coś lżejszego?


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
Panzer
2009-05-12 16:49:02
| Odpowiedz
Nerwy i akcja - keine. Generalnie trzeba jedynie odrobiny cierpliwości i pomyślunku. Jeśli natomiast będziesz dawkować po godzinę, dwie maks., to gra powinna bawić. Cena w sklepach z tego co wiem w przedziale 69-79. Na allegro znacznie taniej, widywałem po 29 i to nówki.


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Gry komputerowe
Główne Menu

Gry RPG

Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.111 sek