Warhammer >> Opowiadania >> Stara baśń

| | A A


Autor: Andrzej Sawicki
Data dodania: 2007-07-24 00:19:31
Wyświetlenia: 5454

Stara baśń

I

Zima nadeszła bardzo wcześnie tego roku. Drzewa nie zdążyły zrzucić pożółkłych liści, las ciągle przybrany był w jesienne barwy gdy spadły pierwsze płatki śniegu. Topniały natychmiast po dotknięciu ziemi mimo, że północny wiatr z każdą chwilą był coraz bardziej mroźny. Grzęznąc kopytami w błotnistych kałużach siwy koń mozolnie pokonywał leśne ostępy. Jeździec, młody chłopak z potarganą wiatrem blond czupryną, kiwał się w siodle uśmiechając do swoich myśli. W ręku trzymał masywną rohatynę – krótką włócznię z poprzeczką na końcu grotu. Alexej odłączył się od polowania, bez żalu rezygnując z wariackiej pogoni za dzikami, od dawna marzył o zwykłej konnej przejażdżce. Mógł wreszcie odpocząć od ciężkiej pracy w warsztacie przeplatanej służbą w siłach zbrojnych grodziska. Książę Serugiej był surowym i wymagającym władcą nawet jak na realia prowincji Kisleva. Poddani rzadko mieli czas na wypoczynek, rozkazy księcia zobowiązywały do ciągłej pracy lub służby. Polowanie było okazją do odpoczynku. Młodzieniec oddychał pełną piersią chłonąc piękno surowej przyrody, nie skalanej działalnością człowieka ani chaosem. Nie zważał na płatki śniegu padające na twarz i coraz większy chłód.

Koń parsknął i wierzgnął gwałtownie wyraźnie czymś zaniepokojony. Alexej mocniej ścisnął rohatynę, wolną ręką zebrał wodze siłą uspokajając wierzchowca. Po chwili usłyszał odgłosy toczonej nieopodal potyczki. Nie wahał się ani chwili, w ciągle narażonym na ataki chaosu Kislevie ludzie by przetrwać musieli solidarnie sobie pomagać. Popędził konia kłusem wjeżdżając między gęsto rosnące drzewa. Już po kilku chwilach wjechał na niewielką polanę.
Pierwszym co zobaczył był rozerwany trup wierzchowca, którego wnętrzności wyżerały właśnie dwa wielkie szczury.
- Skaveni! – domyślił się Alexej. Chłopak nigdy wcześniej nie widział tych krwiożerczych potworów, lecz ich ponura sława dotarła i do Kisleva. Na polanie było więcej humanoidalnych, szczuropodobnych istot. Otaczały rozpaczliwie broniącą się ludzką postać. Człowiek ubrany był w myśliwski strój z czarnym kapturem zarzuconym na głowę. W jednym ręku trzymał rapier, a w drugim lewaka – długi sztylet przeznaczony do walki lewą ręką. Wymachiwał wściekle bronią, która ze świstem przecinała powietrze. Skaveni syczeli gniewnie próbując zranić go krzywymi szablami.

Alexej spiął konia ruszając z miejsca galopem. Stratował szczury pastwiące się nad martwym koniem i w pędzie runął pomiędzy pozostałe bestie. Zaskoczeni skaveni, złorzecząc w piskliwym języku, rozbiegli się na boki. Popłoch wśród szczurów wykorzystał napadnięty myśliwy dźgając rapierem na prawo i lewo. Bryznęła czarna posoka i kilka wijących się w agonii szczurów runęło na jesienne liście zaściełające ziemię. Alexej dopadł największego z pośród skavenów wbijając mu długi grot rohatyny wprost w gardło. Pozostałe bestie rozpierzchły się w popłochu znikając między drzewami.
Chłopak powoli podjechał do myśliwego, który białą chusteczką pedantycznie wycierał ostrze broni.
- Czołem, dobry człowieku – uśmiechając się Alexej skinął głową obcemu.
Myśliwy wsunął rapier do pochwy i gwałtownym ruchem zerwał kaptur z głowy. Okazało się, że jest blondynką o ładnej, pokrytej piegami twarzy i zadartym nosku. Dziewczyna uśmiechnęła się widząc zdumioną minę Alexeja.
- Witaj, jestem Marusha de Soroki. Mam u ciebie dług wdzięczności, choć jeśli byś się nie pojawił i tak jakoś bym dała radę.
Chłopak zeskoczył z konia, uklęknął przed Marushą i skłonił głowę. Dziewczyna była bratanicą samego księcia Serugieja, przyjechała do grodziska kilka dni temu w odwiedziny do wuja.
- Pani...
- Daj spokój – machnęła ręką. – Musimy szybko ruszać do grodu, trzeba powiadomić księcia, że skaveni są w pobliżu. Pojedziemy na twoim koniu. No już, na co czekasz? Podsadź mnie.

II

- Czy zamierzasz być taki jak twój ojciec? – spytała księżna Herta. – Całe życie uwiązany i zdominowany przez własny klan? Każdą ważniejszą decyzję musiał konsultować z tą bandą wujów i pociotków. To oni faktycznie rządzili prowincją. Przez całe życie stary książę pozostawał tylko ich marionetką.
Serugiej, niski mężczyzna z pokaźnym brzuszyskiem, spojrzał pytająco na żonę. Herta była szczupłą, piękną kobietą wzrostem przewyższającą męża co najmniej o głowę.
- Z chęcią pozbyłbym się rodziny – odparł po chwili wzruszywszy ramionami. – Tylko jak? Przecież nie każę ich powiesić. Większa część moich żołnierzy jest im wierna, stryjowie to dzielni wojownicy, gdybym próbował ich choćby aresztować zrobili by pucz i sam zawisłbym na jednej z tych belek.

Książęca para spacerowała po szubienicznym wzgórzu, najbardziej ponurym miejscu w okolicy. Z rozkazu księcia urządzono tu miejsce kaźni w którym wykonywano wyroki na przestępcach. Ze wzgórza roztaczał się piękny widok na okoliczne lasy i dalej na bezkresny step, ale przede wszystkim na książęce grodzisko. Warowne miasto zbudowano nad brzegiem jeziora na środku którego znajdowała się niewielka wyspa. Przodkowie Serugieja kazali wznieść na niej kamienną wieżę, w której książę urządził luksusową rezydencję. Mieszkał zatem z dala od swego ludu, którym skrycie pogardzał.

Książęca para spacerowała między masywnymi konstrukcjami drewnianych szubienic. Zawsze jakieś ciała powieszonych bujały się poruszane podmuchami wiatru, surowe wyroki wydawane przez Serugieja nie dopuszczały by szubienice stały puste. I tym razem powietrze wypełniał mdły zapach gnijących wisielców. Książę zakrywał usta i nos chusteczką nasączoną wonnościami, Herta natomiast w ogóle nie zwracała uwagi na przykry zapach.
- Dość tego – mówiła. – Zabij ich wszystkich i przejmij pełną władzę. Potem, z pomocą nowych sprzymierzeńców powoli opanujemy sąsiednie prowincje. Za jakiś czas rzucimy cały Kislev na kolana.
- Wiem, masz wielkie ambicje – odparł Serugiej uśmiechając się do żony. – Cały świat znajdzie się u twoich stóp, na razie jednak mam po prostu związane ręce. Przedstaw mi lepiej tych tajemniczych sprzymierzeńców z którymi paktujesz.
- Oto i ich ambasador.
Oparta o jedną z szubienic, czarna sylwetka poruszyła się i wyszła z cienia. Książę cofnął się widząc tajemniczego posłańca. Z mroku wysunął się mierzący jakieś półtora metra wzrostu szczuro-człowiek.
- Herta, kobieto, czyś ty oszalała? – jęknął Serugiej. – Przecież to skaven!
- Panie, reprezentuję Szarego Proroka, Wielebnego Heskitta. Mój władca przesyła pozdrowienia i zapewnia o swojej przyjaźni – szczur z trudem artykułował słowa.
- Skaveni dadzą nam militarne wsparcie – Herta złapała księcia pod ramię zatrzymując w miejscu. – Z ich pomocą bez problemów opanujemy Kislev, miasto po mieście, twierdza po twierdzy. Wykorzystaj niebywałą szansę jaka się nadarza, nie zmarnuj jej! Książę stał oniemiały bijąc się z myślami, gorączkowo zastanawiał się co zrobić. Szczur tymczasem wydobył z pomiędzy brudnych szmat w które był ubrany, szklaną buteleczkę. Wyciągnął łapę z podarunkiem w kierunku Serugieja. Czerwone ślepia bestii lśniły podnieceniem.
- Wielebny Heskitt przesyła ten oto dar. Dodaj go do napoju lub strawy swoich wrogów a ich trzewia zgniją i sczezną w ciągu chwili. Niech będzie to przejaw dobrej woli Szarego Proroka, na początek długiej i owocnej współpracy.
Książę niepewnie spojrzał na żonę, która uśmiechnęła się i pocałowała go w czoło. Z westchnieniem Serugiej odebrał truciznę od skavena.
- Niech zatem tak się stanie – powiedział.

III

Alexej wypił cały garniec mocnego, kislevskiego piwa czekając na Marushę. Umówili się, że poczeka na jej powrót w jednej z gospód w centrum miasta. Dziewczyna wyruszyła do wieży porozmawiać z księciem. Gdy wreszcie wróciła, z impetem otwierając drzwi karczmy, chłopak od razu zauważył, że jest wściekła.
- Wyśmiał mnie i przegnał – powiedziała siadając obok. – Tłusty głupiec. Powiedział, że w tej okolicy skaveni pojawili się po raz ostatni jakieś sto lat temu. Zatem zamiast pieprzyć androny mam zająć się czymś pożytecznym, szydełkowaniem na ten przykład.
Dziewczyna złapała kubek Alexeja i opróżniła go duszkiem.
- Musimy coś zrobić – stwierdził chłopak. – Skrzyknę kumpli z warsztatu, mam też kilku znajomych w gwardii książęcej i wśród kawalerzystów. Zorganizujemy oddziały patrolujące miasto. Trzeba pilnować bram i kanalizacji. Całe szczęście gród nie ma podziemi... Będę jednak potrzebował twojego wsparcia. Nikt nie potraktuje poważnie chłopaka z kuźni, mistrza w produkcji kół do wozów. Twój autorytet, książęcej bratanicy, bardzo się przyda.
Marusha uśmiechnęła się szeroko.
- Nie ma zatem na co czekać. Ruszaj tyłek, idziemy! – rozkazała.

IV

Oczy księżnej Herty były zaczerwienione i opuchnięte od całonocnego płaczu. Siedziała u wezgłowia wielkiego łoża pochylona nad leżącym Serugiejem. Książę oddychał z trudem charcząc i krztusząc się co chwila. Jego twarz miała nienaturalnie woskowożółty kolor sprawiający wrażenie jakby chory był już martwy.

W przestronnej, urządzonej z przepychem, komnacie zgromadziło się dwudziestu mężczyzn. Stali w półokręgu patrząc na konającego krewniaka. Wszyscy obecni, najbardziej wpływowi oficjele prowincji, spokrewnieni byli z Serugiejem. Ich klan rządził tą częścią Kisleva od setek lat. Przy książęcym łożu stał zatem stary Herman, nestor klanu, dowodzący dwoma tysiącami jeźdźców. Był tam też rudobrody Ivan, kapitan gwardii książęcej, gruby Olaf, najbogatszy kupiec w prowincji, przywódca gildii handlowej. Obok niego stał zwinny Andriej, kontrolujący podziemny świat złodziei i morderców. Nad grupą mężczyzn górował olbrzymi Pietia, dowódca toporników, najsilniejszy wojownik w grodzie, stał w sąsiedztwie Sierioży, książęcego hetmana, sprawującego władzę nad siłami zbrojnymi księstwa.

- Bracia moi – przemówił nagle książę. – Zbliża się moja godzina. Nie zaprzeczajcie, proszę. Czuję, że jeszcze dziś was opuszczę.
Serugiej mówił powoli, robiąc długie przerwy między słowami, co chwila krztusząc się i dławiąc.
- Zostaliście wezwani bo pragnę jednego z was namaścić na swego następcę. Nie chcę by po mojej śmierci wybuchły kłótnie i spory o władzę.
Mężczyźni oniemieli zaskoczeni takim obrotem sprawy. Wezwano ich do ponoć bardzo chorego księcia, nikt z nich nie spodziewał się jednak, że jeszcze dziś może zostać nowym władcą. Chciwość i żądza władzy natychmiast opanowała serca i umysły zaślepiając całkowicie. Zaczęli spoglądać na siebie podejrzliwie.
- Zanim to uczynię mam ostatnią prośbę. Po raz ostatni wypijmy razem toast. Za moje rządy, za przyszłość księstwa i za Kislev.
Do sali wkroczyło dwóch gwardzistów niosąc tace z cynowymi kielichami. Szybko rozdzielono naczynia między zebranych.
- Za księcia Serugieja i za Kislev! – tubalnym głosem przemówił stary Herman po czym wychylił duszkiem swój kielich.
- Za Kislev! – zawtórowali mu pozostali.
Księżna Herta przestała płakać z ciekawością patrząc na zgromadzonych. Trucizna skavenów zaczęła działać błyskawicznie. Jeden z mężczyzn zacharczał chwytając się za gardło i runął na ziemię. Kolejny ryknął z bólu łapiąc się za brzuch i osuwając na kolana. Książę Serugiej odrzucił przykrywające go niedźwiedzie futra i poderwał się z łoża.
- Zdrajca... – wycharczał gruby Olaf przewracając się w śmiertelnych drgawkach.
- Zdychajcie przeklęci głupcy, nie jesteście już potrzebni – warknął książę.
Potężny Pietia zdołał dobyć miecz, którym próbował zamachnąć się na Serugieja, lecz moc trucizny okazała się straszliwa. Olbrzym zgiął się w pół szarpany niewyobrażalnym bólem i wypuścił broń waląc się na ziemię. Już po chwili cała dwudziestka konała wijąc się w drgawkach i jęcząc z bólu.
- Zabrać stąd te ścierwa – Serugiej zwrócił się do dwóch gwardzistów. – Nie urządzać im pogrzebu, niech będą przeklęci. Trupy wrzucić do jeziora, niechaj zgniją w wodzie.
Księżna parsknęła śmiechem wycierając twarz z udawanych łez.

V

Przy ścianie starej szopy opierającej się o mur miejski, w ziemi ziała czarna dziura. Zamieszkana przez biedotę dzielnica rzadko odwiedzana była przez gwardię. Wśród śmieci i ruder podkop mógł pozostać niezauważony przez całe tygodnie. Został jednak odnaleziony i właśnie stała nad nim grupa groźnie wyglądających mężczyzn. Przewodził im Alexej, z troską patrzący na złowróżbne znalezisko.

Grupa rozstąpiła się nagle gdy między stojących wkroczyła piękna wojowniczka. Marusha ubrana była w skórzany pancerz używany zwykle przez lekką jazdę, na głowie nosiła stalowy, błyszczący hełm, z pod którego wymykały się kosmyki blond włosów. Kiwnęła głową prężącym się mężczyznom, bez ceregieli wzięła pod ramię Alexeja i odciągnęła na bok.

- Na mieście aż wrze, wszędzie huczy od plotek – powiedziała konspiracyjnym szeptem książęca bratanica. – Ludzie mówią, że Serugiej wpadł w szał i wymordował wszystkich krewnych. Jedni mówią, że chce wprowadzić całkiem despotyczne rządy, inni twierdzą, że najzwyczajniej zwariował. Faktycznie nikt od wczoraj nie widział klanowych przywódców, jakby się pod ziemię zapadli. Tylko patrzyć jak wybuchną zamieszki, wojsko nie ma dowódców. Nie wiem, co robić...
Alexej poważnie spojrzał na wystraszoną dziewczynę.

- To jeszcze nie wszystko – odparł. – Widziałaś tą dziurę pod murem? To już szósta w tej części miasta. Szczurze piżmo śmierdzi z nich na odległość. Obawiam się, że skaveni robią podkopy już od jakiegoś czasu, myślę, że dziur jest znacznie więcej.
Marusha wyraźnie pobladła z przerażenia.
- Zorganizowałem już lotne oddziały, które pilnują odkrytych podkopów. Stary Ron, sierżant gwardii, walczył ze skavenami w czasie inwazji Nuln. Twierdzi, że zaatakują w nocy. Mają w mieście szpiegów, gdy dowiedzą się o panującym chaosie natychmiast uderzą. Nie martw się, damy sobie radę, coraz więcej ochotników zgłasza się do moich oddziałów.
- Wiem – niepewnie uśmiechnęła się dziewczyna. – W mieście mówią o młodym kołodzieju tworzącym armię. Ponoć jesteś moim kochankiem i działasz w mym imieniu. Wielu myśli, że będę próbowała przejąć władzę.
- Co na to twój wuj?
- Nic, siedzi w wieży na jeziorze i nie daje znaku życia. Chyba ma gdzieś to co dzieje się w grodzie. Zresztą i tak nie traktuje mnie poważnie.
- Będziemy musieli dać sobie radę sami. Kilku szlachciców chciało się przyłączyć, jednak nie wypada im służyć pod rozkazami kołodzieja. Chciałbym byś odebrała od nich przysięgę wierności, jeśli już jestem twoim kochankiem to wykonując moje polecenia będą służyli tobie.
Marusha powoli się uspokoiła, jej policzki nabrały kolorów.
- Dobrze się stało, że spotkałeś mnie wtedy w lesie. Dziękuję Alexeju, po raz kolejny wyciągasz mnie z kłopotów.
Ku całkowitemu zaskoczeniu Alexeja dziewczyna stanęła na palcach i pocałowała go w policzek. Widząc minę chłopaka mrugnęła zawadiacko.

VI

Szary Prorok jeszcze raz popatrzył na grupę swoich oficerów. Zaprawione w bojach, ze śladami mutacji po spaczeniu, potężnie zbudowane skaveny robiły spore wrażenie. Dalej stały zastępy zwykłych wojowników, idąca w tysiące szczurza armia stacjonowała nad brzegiem jeziora czekając na zbliżającą się walkę. Nad czarnym tłumem syczących skavenów, gdzie niegdzie wystawały potężne sylwetki szczuroogrów. Szary Prorok uśmiechnął się na ich widok, szczerząc pożółkłe kły. Sam wielebny Heskitt był tłustym szczurem o białej sierści i różowych oczach jarzących się wściekłością i nienawiścią.
- Dzieci moje! – krzyknął głośno wznosząc łapy do góry. U moich stóp leży ścierwo dwudziestu najpotężniejszych ludzi z tego grodu!
Szary Prorok stał na wyciągniętych z jeziora ciałach otrutych kislevan, które ułożono jedno na drugim tworząc makabryczną mównicę.
- Dzięki mojej przebiegłości, ludzcy przywódcy, wielcy wojownicy są już martwi. Pozostało nam tylko wedrzeć się do grodu i sprowadzić zagładę na bezbronnych mieszkańców. Głupi ludzie, pozbawieni dowódców będą łatwym kąskiem. To mój dar dla was dzieci moje! Nie oszczędzajcie nikogo! Chcę by nim minie północ gród był tylko kupą zgliszczy! Ruszajcie ku chwale Rogatego Szczura i Panów Rozkładu!
Heskitt wyciągnął zębaty nóż i odciął kawałek ciała jednemu z trupów na których stał. Zanurzył zęby w ociekającym krwią mięsie mrucząc z przyjemności. Dwadzieścia ludzkich ciał posłuży za przystawkę dla niego i skaveńskich oficerów. Nim minie noc objedzą się do syta świeżym mięsem ludzkich dzieci i samic. Na skinienie Szarego Proroka grupa szczurów rzuciła się łapczywie wydzierając sobie strzępy ciał kislevskich przywódców. Sycząc i warcząc pożarli martwych wojowników.

VII

Warta stojąca na miejskich murach niczego nie zauważyła, mimo że przedpole grodu oświetlono dziesiątkami ognisk. Skaveni dotarli do miejskich murów podziemnymi korytarzami. Czarnymi hordami szczury wysypały się z wykopanych pod murem dziur.
Szponowład Qarr kierował najsilniejszym oddziałem. Tkwił ciągle w ciasnym korytarzu, kolczastym pejczem okładając nie dość szybko posuwające się szczury. Ryczał przy tym klnąc i złorzecząc w piskliwej, skaveńskiej mowie. Qarr był wielkim, umięśnionym szczurem z widocznymi na pysku stygmatami mutacji. Górował nad swoimi podkomendnymi zarówno siłą jak i posturą. Jednak gdy w wąskim przejściu minęły go trzy szczuroogry poczuł się malutki jak świeżo wylęgły szczeniak. Powstrzymał się nawet przed okładaniem monstrualnych bestii pejczem. Straszliwe mutanty przerażały nawet rządnego krwi Szponowłada.

Przepuścił jeszcze kilkunastu wojowników i sam ruszył za nimi kierując się na powierzchnię. Przy wyjściu z dziury poczuł intensywny smród piżma strachu wypuszczanego przez przerażone szczury. Powietrze przeszywały piski skavenów i krzyki ludzi. Qarr po raz kolejny zaklął szpetnie widząc co się dzieje. Zmrużył czerwone oczy oślepiony blaskiem pochodni i płonących wokół ognisk.
Jego wojownicy byli właśnie dziesiątkowani przez sypiące się zewsząd strzały i bełty. Dziurę otoczono barykadą na której stała masa uzbrojonych ludzi.
- Niech demony pożrą Szarego Proroka, ludzie mieli się nie bronić – warknął cicho, a po chwili wymachując pejczem krzyknął: - Do ataku! Nie cofać się! Naprzód!
Szczuroogry z wściekłym wyciem rzuciły się jako pierwsze na ludzi, za nimi runęli ośmieleni skaveni. Qarr zaśmiał się piskliwie widząc jak jedna z potężnych bestii unosi ludzkiego wojownika w powietrze i rozrywa na strzępy. Przerażeni ludzie powoli zaczęli się cofać, niewiele brakowało by ich opór został całkiem złamany i by rzucili się do bezwładnej ucieczki.
Szczuroogr stanął na szczycie barykady rycząc i wymachując nad głową człowieczymi strzępami. Jego pysk, wyglądający jak skrzyżowanie pyska wilka i szczura, okrywała krwawa piana bitewnego szału. Wtem z pośród grupy cofających się powoli ludzi wybiegł wysoki chłopak. Alexej w kilku susach doskoczył do bestii i z impetem pchnął ją w brzuch rohatyną o długim grocie. Zaparł się o drzewce opierając je końcem o ziemię i starał się uchylić przed wściekłymi wymachami potężnych łap potwora. Szuroogr naparł na rohatynę, jeszcze chwila i drzewce pęknie, a ostre pazury rozerwą chłopaka na strzępy. Alexej, który zastosował technikę taką jak przy polowaniu na niedźwiedzia, z przerażeniem zorientował się, że bestia choć niedźwiedzich rozmiarów jest po stokroć bardziej zażarta i rządna mordu niż zwykłe zwierze. Jedynie poprzeczka przy końcu grotu zapobiegała by szczuroogr nadział się całkiem na rohatynę i dopadł Alexeja.
Na barykadę wspinało się coraz więcej skavenów. Kilku z nich ruszyło w kierunku Alexeja chcąc pomóc bestii. Już pierwszy ze szczurów skoczył w jego kierunku biorąc zamach zębatym nożem, gdy do ziemi przyszpiliło go pchnięcie rapierem. Obok chłopaka stanęła Marusha. Krzyczała coś do niego lecz pisk szczurów całkiem ją zagłuszył. Spojrzała jeszcze błyskając szeroko otwartymi oczami, które odbijały blask ognia i rzuciła się na nadbiegające skaveny. Dźgała i wymachiwała rapierem siejąc spustoszenie wśród atakujących.
Alexej, uskrzydlony pomocą, wytężył siły i uniósł drzewce rohatyny poruszając bronią wbitą w brzuch wroga. Długi grot przebił jelita bestii i zagłębił się w wątrobie. Tym razem szczuroogrem targnął przeszywający ból. Z wyciem potwór szarpnął w tył. Chłopak wyciągnął broń z rany i zadał kolejnych kilka ciosów mierząc w pierś potwora. Za trzecim razem trafił w serce.

Cofający się obrońcy ujrzeli olbrzymią, czarną sylwetkę bestii bezwładnie walącą się na ziemię. Z krzykiem radości kilku młodych mężczyzn rzuciło się na pomoc walczącej parze. Po chwili dołączyli do nich kolejni wojownicy zawstydzeni własnym tchórzostwem.
Nie czekając na wsparcie, Alexej ruszył w tłum skavenów biegnąc na pomoc walczącej Marushi, która w ferworze walki zabrnęła w sam środek hordy. Chłopak zadawał szybkie pchnięcia rohatyną nie zatrzymując się by zobaczyć efekty.

Szponowład Qarr wściekł się nie na żarty, gdy ujrzał jak młody chłopak zabija jednego ze szczuroogrów. Kiedy w chwilę później druga bestia przewróciła się na ziemię naszpikowana strzałami, czara wściekłości się przelała. Tłukąc pejczem na oślep, po grzbietach ciągle wybiegających z dziury skavenów, drugą łapą dobył zakrzywioną szablę i ruszył naprzeciw Alexejowi.

Chłopak tymczasem krzyknął z przerażenia widząc jak jeden ze szczurów zagłębia ostrze w udzie Marushy i jak dziewczyna opada na kolana broniąc się rozpaczliwie. Alexej skoczył biegiem przewracając szczury. Wtedy na jego drodze stanął Qarr, krzyczący przekleństwa pod adresem chłopaka. Gdy ten ujrzał przed sobą wyjątkowo wielkiego skavena nawet nie zwalniając dźgnął go wprost w otwarty pysk. Grot przebił podniebienie Szponowłada i dotarł do mózgu. Bestia wierzgnęła i runęła w śmiertelnych drgawkach. Skaveni rozstąpili się na boki przed Alexejem, odstąpili też od osaczonej dziewczyny. Chłopak kucnął przy niej i westchnął z ulgą widząc, że rana jest niegroźna, a szczury nie zrobiły jej większej krzywdy. Zdążył w samą porę.

VIII

Nocne, czarne niebo rozświetlała łuna unosząca się nad miastem. Szary Prorok Heskitt nie był jednak zadowolony. O tej porze ognie pożarów powinny ogarnąć cały gród. Płonęły co prawda dwa lub trzy domy, ale źródłem światła były latarnie, pochodnie i ogniska rozpalone przez walczących obrońców. Coś ostrzegło ludzi, zdążyli się zorganizować i stawiali zaciekły opór.

Heskitt stał na szczycie szubienicznego wzgórza skąd miał świetny widok na okolicę. Z pomiędzy fałdów szarej szaty wyciągnął zawiniątko, a z niego mały kawałek spaczenia. Wziął go na szpon i dokładnie wtarł w dziąsła. Natychmiast poczuł wypełniającą go moc, umysł rozjaśnił się iluminacjami czystego chaosu. Warknął głucho gestem wzywając do siebie jednego z towarzyszących oficerów.
- Melduj o sytuacji – mruknął.
- Ludzie odparli nas z połowy dziur, straty są dość duże – szponowaład przerastał Hiskitta o głowę wydawało się jednak, że z każdym słowem kurczy się coraz bardziej. Szczurzy mag budził przerażenie. – W północnej części miasta udało się wzniecić kilka pożarów. Tam szala zwycięstwa przechyla się raz w jedną, raz w drugą stronę.

Szary Prorok z trudem powstrzymał się by nie wydrzeć oczu oficerowi, agresja wyzwolona przez spaczeń zalewała mu umysł. Zapanował jednak nad sobą, kierując złość na ludzi.

- Wycofać wojsko. To miasto nie jest warte tak dużych strat – powiedział po paru głębszych oddechach. – Nie zjemy dziś kolacji z ludzkich niemowląt. Weźmy zatem deser. Całymi siłami uderzyć na tą budowlę i pożreć wszystkich.
Łapą wskazał samotną wieżę na środku jeziora.
- Muszę czymś pochwalić się przed Panami Rozkładu, jeśli nie zdobytym miastem to chociaż głową księcia Serugieja – mruknął do siebie gdy szponowład oddalił się by wykonać rozkaz.

IX

Rytmiczne, basowe dudnienie niosło się po całej wieży. Skaveni miarowo walali taranem w okute metalem drzwi wejściowe. Warowna niegdyś budowla z czasem straciła swe militarne zastosowanie przemieniając się w rezydencję możnowładcy. Drzwi pełniły zatem funkcję bardziej ozdobną niż obronną. Jeszcze chwila i z trzaskiem rozsypią się na kawałki.

Książę Serugiej z każdym głuchym tąpnięciem był coraz bardziej zdenerwowany. Grube krople potu pojawiały się na jego czole i spływały po nalanej twarzy. Władca oddychał z trudem, a jego twarz nabrała krwistoczerwonej barwy. Już sam widok setek szczurów płynących ze wszystkich stron w kierunku wieży przyprawił go o atak paniki. W niewybrednych słowach sklął księżną Hertę i siebie za to, że posłuchał głupiej baby.
- Oto jak się kończą konszachty z mutantami – mruknął. – Zaraz pożrą nas żywcem.
Księżna po raz kolejny wybuchła głośnym płaczem.
- Zamilcz przeklęta kobieto, bo uduszę cię zanim dopadną nas szczury.
W najwyższej komnacie wieży prócz książęcej pary zebrali się służący i garstka gwardzistów. Zabarykadowano drzwi czekając na szturm skavenów. Wreszcie drzwi na dole uległy taranowi i horda szczurów wtargnęła do środka. Po chwili piszcząc skaveńskie obelgi dobijali się do drzwi najwyższej komnaty.
- Ciekaw jestem – westchnął Serugiej ważąc w ręku krótki miecz – czy kiedyś krążyć będzie po świecie legenda o podłym księciu, który zdradził swój lud i wymordował krewnych, za co pożarły go szczury? Może choć tyle po mnie zostanie...
Drzwi rozerwane łapami szczuroogrów rozsypały się w drzazgi. Szczury wdarły się do komnaty.

X

Rankiem północny wiatr przywiał ciężkie, ołowiane chmury, które sypnęły śniegiem pokrywając cały Kislev białym całunem. Alexej stał na murze patrząc na jezioro i dymiące zgliszcza książęcej wieży. Chłopak obejmował ramieniem nową księżną prowincji, szlachetną Marushę. Dziewczyna z trudem utrzymywała równowagę przez ranę nogi zarobioną w walce.

- Wojownicy chcą bym poprowadził jazdę w pościg za szczurami – odezwał się chłopak. – Skaveni z pewnością zaatakują mniejsze forty i warowne wioski w całej prowincji. Trzeba rozbić hordę zanim uczyni więcej zniszczeń.
- Wiem – odparła Marusha uśmiechając się ciepło. – W tym czasie zrobię porządek w grodzie. Miasto będzie potrzebowało nowego księcia. Pomyśl o tym gdy będziesz polował na szczury. Skłonna będę przemyśleć twoją prośbę o mą rękę, jak już ją złożysz po powrocie.
- Wyszłabyś za prostego kołodzieja, o pani?
Dziewczyna zmrużyła oczy.
- Kto wie, może?
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: call, of, juarez, bound, in, blood, techland, ubisoft, recenzja

Podobne newsy:

» Witryna Call of Juarez otwarta
78%
» Serwery dedykowane dla Call of Juarez ruszyły
53%
» Wymagania Call of Juarez
46%
» Znamy datę premiery Call of Juarez
46%
» PoP: Zapomniane Piaski w produkcji
27%
 
Podobne artykuły:

» Prince of Persia - recenzja
43%
» Call of Duty 4: Modern Warfare - recenzja
33%
» Call of Duty: World at War - recenzja
32%
» Symulator Farmy - recenzja
31%
» Speedway Liga - recenzja
31%


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Gry komputerowe
Główne Menu

Gry RPG

Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.069 sek