Lost Planet - recenzja, GRY.Unreal-Fantasy.PL: gry PC, gry konsolowe, gry planszowe, gry karciane

Nowości

Aktualizacja Wieloświata
Komentarzy: [3], 2010-02-27 22:12:01

Po długim przestoju udało nam się ostatecznie ukończyć opis Wieloświata, będący częścią sekcji poświęconej grze Planescape: Torment. 

Teraz dział poszczycić się może dokładnie opracowanymi Sferami Przechodnimi, Materialnymi oraz krótkim przewodnikiem po Mieście Drzwi - Sigil. ... (Czytaj więcej)
Poprzednie artykuły:
» Najlepsze gry minionego roku - top 15 (0)
» Ogromny update w sekcji Planescape (3)
» Symulator Farmy - recenzja (3)
» Call of Duty: Modern Warfare 2 - ... (0)
» Resident Evil 5 - recenzja (0)
» The Darkness - recenzja (0)
» Lost Planet - recenzja (0)
» Alone in the Dark - recenzja (0)
» Dark Sector - recenzja (0)
» Star Wars: The Force Unleashed - ... (0)

Artykuły

Ostatnio komentowane:
» Sniper Elite (2)
» Solucja (1)
» Blood 2 The Chosen (6)
» Wieloświat (3)
» Recenzja (1)
» Symulator Farmy (3)
» Tension (4)
» Call of Duty 4: Modern Warfare (1)
» Call of Juarez: Bound In Blood (12)
» Gears of War (1)
Najczęściej komentowane:
» Yucatan (22)
» Arkham Horror - Curse of the dark ... (13)
» F.E.A.R. 2: Project Origin (12)
» Call of Juarez: Bound In Blood (12)
» Wiedźmin (10)
» Mass Effect (8)
» Dead Space (7)
» Hannibal Barkas (7)
» GTA IV (6)
» Blood 2 The Chosen (6)
Najpopularniejsze:
» Artefakty (21189)
» Solucja (19558)
» Artefakty (13663)
» Na sygnale (13658)
» Solucja (13415)
» NPC (7660)
» Solucja (7375)
» Download (6746)
» Screeny (5364)
» Artefakty (5283)

Więcej

Forum

Ostatnie tematy:

Losowe

Sacred 2 - recenzja!
Komentarzy: [1], 2008-11-13 23:03:19

"Wszyscy gracze są ofiarami najnowszych trendów w branży. Twórcy coraz częściej kładą nacisk na graficzne fajerwerki, a na dalszy plan odsuwają dopracowaną fabułę, gwarantującą długą, nieliniową rozgrywkę. Natomiast wydawcy oczekują premiery zgodnie z wcześniej zaplanowanym terminarzem, a nie tego, ... (Czytaj więcej)
Miś Uszatek - recenzja!
Komentarzy: [3], 2009-03-15 12:30:01

"Nasi milusińscy oglądają niestety inne bajki i utożsamiają się z innymi bohaterami, a winę ponoszą jak zwykle dorośli. Proszę mi podać nazwę stacji, w której można systematycznie oglądać przygody naszego rodzimego misia? Dlatego też, jako dyrektor jednoosobowego przedszkola, gdy dowiedziałem się, ... (Czytaj więcej)

Gry konsolowe >> Recenzje >> Lost Planet

Autor: Panzer
Data dodania: 2009-09-14 19:26:30
Wyświetleń: 551

Lost Planet - recenzja

Capcom jest doskonale znany na całym świecie, jak i dzieła azjatyckich programistów. Firma systematycznie budowała swoją markę, zaczynając od wybranych konsol, a obecnie jej tytuły cieszą się uznaniem posiadaczy najróżniejszych platform. Rok 2009 dla Capcomu ważny był z dwóch powodów, po pierwsze do sklepów trafił najnowszy Resident Evil, a po drugie oficjalnie zapowiedziano sequel Lost Planet, dzięki czemu chwilowo odżyło zainteresowanie pierwszą częścią. Sprawdźmy zatem, czy warta jest uwagi.

Tytuł zabiera nas w odległą przyszłość, choć data nie jest dokładnie określona. Ziemia jest już doszczętnie zniszczona przez chciwych i bezmyślnych ludzi, więc przy wysoce rozwiniętej technice naturalnym krokiem było przeczesywanie kosmosu w poszukiwaniu zdatnych do zamieszkania planet. Jedną z nich jest E.D.N. III, prawie bliźniaczo podobna do Zielonej Planety. Glob ten posiada jednak dwie poważne wady, bo nie dość, że jest skuta lodem, panującej obecnie epoki lodowcowej, to dodatkowo zamieszkują ją olbrzymie insekty znane jako Akrid.

Owady doskonale przystosowały się do dramatycznych warunków klimatycznych, co w znacznym stopniu pomogło im przetrwać pierwszy desant ludzkich sił zbrojnych na powierzchnię planety. Od przegranej ‘wojny’ minęło 150 lat, a na E.D.N. III przybywa kolejna ekspedycja, pod szyldem korporacji NEVEC. Naukowcy zatrudnieni przez molocha odkryli bowiem sekret sukcesu Akridów. Stworzenia te są w stanie samodzielnie wytwarzać energię termalną (T-ENG), która jest niezbędna do przetrwania w nieziemsko niskich temperaturach.

Wkrótce powstaje pierwszy Vital Suit, przypominający wszechobecne w realiach sf mechy. Osoby nie związane z NEVEC, którym udało się przeżyć, przeorganizowały się w międzyczasie w ‘śnieżnych piratów’- koczownicze grupki osób, zajmujących się tępieniem Akridów i pozyskiwaniem T-ENG na własną rękę. W momencie, gdy jedna z nich rozpoczyna polowanie na legendarnego Green Eye, istotę siejącą postrach w szeregach pierwszych kolonistów, przejmujemy po raz pierwszy kontrolę nad głównym bohaterem.

 Na imię mu Wayne i jest on synem dowódcy tego skromnego oddziału bojowników. Po namierzeniu potwora, wszystko idzie szybko i sprawnie, lecz podczas samej konfrontacji, stwór okazuje się zbyt dużym wyzwaniem dla ludzi. Wayne zostaje ranny, a jego ojciec ginie. Naszego nieprzytomnego bohatera, uwięzionego w uszkodzonym VS zasypuje zamieć i przez kolejne 30 lat przy życiu trzyma go jedynie aparatura oparta na technologiach NEVEC. Szczęśliwym trafem na wrak trafiają inni piraci i przywracają Wayne’a do życia.

Tak prezentuje się ogólny zarys fabularny, jaki przedstawia się graczowi na samym początku rozgrywki. Pierwotnie cel stawia się przed nami jeden- dokonanie zemsty na Green Eye, ale z czasem pojawiają się nowe zwroty akcji, które znacznie komplikują sytuację. Choć historia Wayne’a i jego przyjaciół nie porywa to jest napisana sensownie i śmiało można orzec, że plasuje się powyżej średniej.

Nie można tego powiedzieć o samej konstrukcji kolejnych misji, gdyż są one identyczne. Każdy etap można podzielić na dwie części: najpierw przedzieramy się przez zastępy różnej maści przeciwników, aby na koniec wsiąść do VS i stoczyć walkę ze znacznie silniejszym bossem. Następnie oglądamy statystyki, niczym w starych, dobrych „Residentach”. Pomiędzy misjami możemy obejrzeć dosyć długie animacje, oparte w całości na silniku gry. Łączą one te jedenaście do bólu liniowych chapterów w spójną całość.

Akcję obserwujemy z popularnego w konsolowych grac akcji trybu TPP, czyli zza pleców bohatera. Perspektywa jest odgórnie ustalona w jednym, sztywnym położeniu, więc nie napotkamy problemów z ograniczonym polem widzenia. Gdy chcemy dokładniej wycelować, Lost Planet pozwala spojrzeć na otoczenie z oczu Wayne’a, lecz jego ręce czy broń stają się przezroczyste. Widoczny jest jedynie celownik.

Sam gameplay pochwalić się może dwoma znaczącymi innowacjami, które bardzo dobrze sprawdzają się w praktyce. Pierwsza z nich to licznik T-ENG, który uzupełnia pasek życia. Oba wskaźniki są w sporym stopniu od siebie uzależnione. Otrzymane obrażenia, bohater regeneruje, zużywając zgromadzoną energię termalną. Ta zaś sama z siebie wyczerpuje się na zabójczym mrozie E.D.N. III, co obrazuje licznik, osiągający coraz mniejsze wartości wraz z upływem czasu.

Utratę życiodajnego ciepła można spowolnić, wsiadając do VS, ale na dłuższą metę niezbędne będzie pozyskiwanie nowych jej pokładów. Osiągnąć to można poprzez zbieranie pomarańczowych ‘kałuż’, których rozmiar jest wprost proporcjonalny do ilości T-ENG, jaką zawierają. Trzeba się jednak spieszyć, bo źródła te po chwili zamarzają. Na szczęście łatwo odnaleźć nowe, gdyż zostawia je po sobie każdy pokonany przeciwnik. W ten sposób Capcom w pomysłowy, ale zarazem skuteczny sposób zmusza gracza do ciągłego parcia naprzód. Lost Planet, będące z założenia tytułem, koncentrującym się na wartkiej akcji, jedynie na tym korzysta.

Drugim ciekawym rozwiązaniem, jest wyposażenie Wayne’a w hak z długą linką. Jest ona niezbędna do poruszania się w nieprzyjaznym terenie, bo jej obsługa jest szybka i intuicyjna. Wystarczy wymierzyć w odległa półkę skalną lub innego rodzaju element otoczenia i nacisnąć odpowiedni przycisk, a zaczepia się tam hak i przymocowana do niej linka błyskawicznie wciąga bohatera do góry. Zasięg jest ograniczony, co wydaje się całkowicie logiczne. W trakcie swojej przygody z Lost Planet nie spotkałem się także z jakimikolwiek problemami technicznymi podczas takiej wspinaczki.

Nieodzownym elementem japońskiej fantastyki, tudzież anime, są wielkie, zmechanizowane kombinezony, nazywane powszechnie mechami. Vital Suity, bo tak Capcom określił je w swoim dziele, dostępne są praktycznie w każdej misji i przybierają najrozmaitsze formy. Różnią się grubością pancerza, szybkością poruszania czy zwrotnością. Niektóre z nich potrafią dodatkowo z machin kroczących transformować się w futurystyczne czołgi, inne na krótki czas mogą wzbić się w powietrze lub osiągnąć niewyobrażalne prędkości dzięki zamontowanym na nogach dopalaczom.

Większość VS może korzystać z dwóch broni jednocześnie, a obsługujemy je spustami na padzie. Kombinacji jest całe mnóstwo, bo nic nie stoi na przeszkodzie Wayne’owi, jeśli zechcemy wysiąść i odpiąć jedno z ramion, zamieniając je później na inne, znalezione nieopodal. Do dyspozycji oddano nam olbrzymie miniguny, działa laserowe, wyrzutnie rakiet, potężne strzelby, obracające w pył wszystko, co stanie im na drodze oraz wiele, wiele innych.

Sekcje, w których kierujemy taką maszyną, a warto zaznaczyć, że nie są z góry wydzielone, bo możemy zasiąść za VS wszędzie, gdzie takowy znajdziemy, osiągają niesamowite tempo akcji. Zamontowane na metalowych ramionach lufy ani na chwilę nie milkną, zasypując otoczenie gradem pocisków. Jeśli do czynienia mamy ze zwykłymi piechurami lub mniejszymi Akridami, to wyzwanie jest znikome. Gdy jednak na drodze stają nam duże bestie lub inne Suity, starcia zaczynają wymagać precyzyjnego i szybkiego strzelania.

Pokaźny arsenał mamy do dyspozycji także, jeśli chodzi o ‘standardowe’ uzbrojenie. Niestety większość z nich to dokładne kopie ich większych kuzynów, ograniczone jedynie mniejszą mocą rażenia i skromniejszą pojemnością magazynka. Wayne może jednocześnie trzymać przy sobie dwa egzemplarze broni plus zapas granatów. Istnieje także możliwość podniesienia z ziemi uzbrojenia przystosowanego do użytku w VS, należy się wtedy liczyć z tym, że bohater zostanie znacznie obciążony, a mniejsza zwrotność ułatwia celowanie przeciwnikom.

Samym wrogom warto poświęcić kilka zdań. Pomińmy jednocześnie ludzi, którzy stają nam na drodze, bo jest to standardowa zgraja wymyślnie uzbrojonych ‘żołnierzy przyszłości’. Mają wielkie hełmy, butle na plecach i loga NEVEC na ramieniu, ale poza tym niczym się od siebie nie różnią. Wizytówką dla pomysłowości Capcomu mogą za to być wszelkiej maści odmiany Akridów.

Mniejsze z nich atakują zwykle w olbrzymich ilościach, latając bądź też pełzając po ścianach. Przypominają pająki lub szkielety jakiś prehistorycznych wodnych organizmów. Zabić jest je łatwo, ale musimy wyeliminować ich gniazda, żeby zastopować niekończący się respawn. Z ich większymi kolegami nie pójdzie Wayne’owi już tak łatwo.

W ich wypadku konieczne jest strzelanie w czułe punkty, obrazowane przez pomarańczową poświatę. U żukopodobnych insektów, które atakują tocząc się w kierunku gracza z olbrzymią prędkością, jest to ogon, a u różnego rodzaju pajęczaków odnóża, które zostają odcięte po wystrzeleniu w ich kierunku odpowiedniej ilości ołowiu. Czasem przyjdzie nam jeszcze celować w brzuch, macki, oczy czy pysk.
 
Wspominałem już o tym, że każdy etap kończy się walką z bossem. Charakteryzuje się on zwykle zdecydowanie większą odpornością od Wayne’a, nawet w VS, i bardzo groźnymi atakami. Bitwy z tymi specjalnymi przeciwnikami można podzielić na dwie kategorie, tak jak grupowałem już zwyczajnych wrogów. Pierwsza z nich to ludzie, kierujący ulepszonymi Suitami. Pojedynki z nimi są nudne i frustrujące na wyższych poziomach trudności. Bossowie Akridów są ulepieni z całkowicie odmiennej gliny.

Osiągają zwykle olbrzymie rozmiary, a walczyć z nimi przyjdzie nam w bardzo malowniczych lokacjach. Niesamowity jest kontrast pomiędzy intensywnością i rodzajem samych doznań, towarzyszących takiemu starciu. W tym wydaniu akcja jest wartka, a klimat iście epicki. Na dodatkową wzmiankę zasługują dwa stwory, które nie pełnią roli bossa na swoim levelu.

Mowa tu o wielkim robaku i ćmie. Ten pierwszy zdaje się żywcem wyrwany z Herbertowskiej „Diuny”, a zaatakuje nas podczas eksploracji pokaźnej równiny, zasypanej niezliczoną ilością śniegu. Gdy zbliża się do Wayne’a, ziemia zaczyna się trząść, a na horyzoncie pojawią się pędząca w jego kierunku zaspa. Następnie z białego puchu wyłania się olbrzymi pysk, który już samym wyglądem jest w stanie odebrać ochotę do walki największym śmiałkom.

Gigantyczna ćma pełni natomiast rolę utrudnienia podczas wspinaczki po stromej górze, gęsto zasiedlonej przez mniejsze Akridy. Przelatuje ona co jakiś czas bliżej ziemi i pojedynczym machnięciem skrzydeł wzbudza porywisty wiatr, który niesie zabójczą zamieć i zrzuca Wayne’a na dół. Jeśli starczy nam cierpliwości i energii termicznej, możemy pokusić się o zestrzelenie jej za pomocą laserowego działa, a rozbije się wtedy, płonąc efektownie, o pobliskie górskie zbocze.

Lost Planet serwuje znikomą ilość nowych wyzwań dla osób, którym udało się ją ukończyć. Owszem, posiada aż cztery poziomy trudności, ale nawet najambitniejsi łowcy achievementów nie zechcą się pocić dla marnych kilkudziesięciu GS. Żywotność tytułowi zapewnić mógł jedynie tryb multiplayer, ale z perspektywy czasu można chyba śmiało orzec, że cel Capcomu nie został w pełni osiągnięty.

Gra wieloosobowa posiada znaczącą różnicę, względem trybu fabularnego. Zerowy poziom T-ENG nie powoduje tutaj śmierci, lecz znacząco ogranicza arsenał dostępnych broni oraz uniemożliwia korzystanie z VS. Rodzaje zabawy na Live są cztery. Elimination i Team Elimination to standardowe odpowiedniki Deathmatch i jego drużynowej wariacji. Post Grab zbudowany został na zasadach identycznych do typowego Capture the Flag. Ostatni tryb, Fugitive, także nie poraża oryginalnością, jest bowiem polowaniem na losową osobą na serwerze. Bez zbędnych ceregieli.

Początki prac nad Lost Planet sięgają roku 2005. Wtedy też napisano pierwsze linijki kodu autorskiego engine’u, na którym opiera się gra. Wątpię, aby budził wybuchy entuzjazmu w graczach już w dniu premiery, bo wygląda zaledwie solidnie. Może właśnie dzięki temu nie traci z czasem, lecz trzyma stosunkowo równy poziom. Lokacje wyglądają świetnie, ale to głównie zaleta starannego planowania ich rozkładu. Efektownie wypadają płomienie i wybuchy, słabo natomiast śnieg. Dziwi mnie to, szczególnie, że jest go z założenia mnóstwo podczas zabawy, zachowuje się jak zwykła biała tekstura, która nie bierze udziału nawet w symbolicznej interakcji z otoczeniem. Dobrze, że chociaż wysilono się na tyle, żeby nogi Wayne’a grzęzły w większych zaspach.

Gdyby ktoś grał w Lost Planet, nie wiedząc, że jest to dzieło Azjatów, z pewnością domyśliłby się tego już po kilku chwilach, poświęconych pierwszej cutscence. Modele postaci są zaprojektowane i utrzymane w konwencji stricte anime. Stąd bierze się też egzotyczny wygląd głównych czarnych charakterów. Nie przeszkadza to w najmniejszym stopniu nawet takim graczom jak ja, którzy zwykle stronią od mangi i wszelkiej jej odmian. Na ocenę niedostateczną zasługuje jednak mimika twarzy, a raczej jej szczątki.

O muzyce powiem tylko tyle, że pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałem się raczej elektronicznych rytmów opartych na bardzo szybkim i agresywnym beacie. Capcom zaserwował jednak ładną, symfoniczną wręcz ścieżkę dźwiękową, która buduje szczególny klimat Lost Planet, sprawiający wrażenie, że nasze działania mają naprawdę olbrzymie znacznie dla świata, w którym przyszło żyć bohaterom gry.

Po upływie ponad dwóch lat od dnia premiery, większość pozycji w świecie dzisiejszej wirtualnej rozrywki zostaje zapomniana. Często niesłusznie, jak pokazuje przykład mojej przygody z Lost Planet. Sięgnąłem po nią, zainteresowany efektownymi trailerami sequela i medialną burzą zorganizowaną przez Capcom. Nie oczekiwałem wiele i może właśnie dzięki temu, choć jest to pozycja, którą uplasowałbym co najwyżej w kategorii ‘powyżej średniej’, wrażenia towarzyszące zabawie były całkowicie pozytywne. Przy niskich cenach, jakie osiągają używane gry na internetowych serwisach aukcyjnych, myślę, że spragnieni intensywnej akcji konsolowcy uznają te kilkadziesiąt złotych wydanych na Lost Planet za dobrze zainwestowane pieniądze.

Ocena: 7/10

 
Przejdz do pełnej galerii Lost Planet - recenzja


Lost Planet #9

Lost Planet #3

Lost Planet #6


Podobne artykuły:

» The Darkness
» Alone in the Dark
» Gears of War
» Turok
» Assassin’s Creed




Dodaj komentarz, jako użytkownik niezarejestrowany!

Autor:
E-mail(*):
Temat:
Treść:
Stolica Polski?:
* Podaj, jeśli chcesz być powiadomiony o odpowiedzi na Twój komentarz

Głosowanie!


Aktualizacja Wieloświata


Oddaj swój głos na artykuł lutego!

Czym jest konkurs na artykuł miesiąca?

Wszystkie artykuły Ukryj listę

Polecamy

Wydawnictwo Grasshopper
Wydawnictwo Grasshopper

Główne Menu

» Strona Główna
» Redakcja
» Kontakt
» Współpraca
» Patronaty
» Reklama
» Partnerzy
» Linki
» Forum
» Kanał RSS

Menu sekcji Gier


Baldur's Gate
  » Download
  » Screeny

Baldur's Gate 2
  » Artefakty
  » Chowańce
  » Ciekawostki
  » Download
  » NPC
  » Przeciwnicy
  » Recenzja
  » Screeny
  » Solucja
  » Twierdze

Tron Bhaala
  » Artefakty
  » Ciekawostki
  » Download
  » NPC
  » Solucja

Icewind Dale
  » Artefakty
  » Solucja
  » Soundtrack

Wspólne
  » Błyskotki
  » Charaktery

Torment
  » Bezimienny
  » NPC
  » Solucja
  » Wieloświat

Gry PC
  » Betatesty
  » Recenzje

Karcianki
  » Recenzje

Planszówki
  » Recenzje

Gry konsolowe
  » Recenzje

Logowanie

Czym jest system i dlaczego warto założyć w nim konto?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

ID
Hasło
Zapomniałeś hasła? Kliknij tutaj!

Blogi

» Filmowe pogaduchy 2. (4)
» Odkrycia muzyczne 1 (4)
» Odrobina autopromocji (9)
» Rezonanse, part X/Y (1)
» Sezon serialowy otwarty! (3)
» Polski HM! (8)
» Kolejne zaskoczenie! (1)
» Fade to Black (5)

Więcej

Galerie

Ranking galerii:


Smok drzewny (6)
2. Abe (6)
3. Jalathion (5.9)
4. Nautilus (5.8)
5. Cold cold Monster (5.75)

Więcej


Galerie:


Za ciemno (0)

» Żelazko (5)
» Wiosło (2)
» Wiosło (15)
» Zona Cię pochłonie (1)

Więcej

Ranking stron

1. sesje RPG - forum
2. Ostatni Bastion
3. moja galeria po prostu
4. P.O.G.R.O.M.
5. Samookaleczenia

Więcej

KARTY PLASTIKOWE, grotesque art, Wózki widłowe Kraków, kapitalizm - ayn rand, kafelki, glazura, płytki, Torby papierowe, geodezja szczecin, blacharstwo szczecin, ogrody kwiaty szczecin, Telewizory samochodowe, Projekty domów, gry bitewne, Alarmy Kamery, maszmlotek.pl, biuro gdańsk, magazyn gdańsk, kolektory Kraków, auto serwis Szczecin, limuzyny Opole, Gry Online, Wyszukiwarka mp3, Filmy Online, Drzwi antywłamaniowe, Noclegi w Polsce, Portal finansowy, polacy na wyspach, Oryginalne Perfumy, kasy fiskalne, Last minute Turcja, pobierz mp3, piosenki do ściągnięcia, serwis okien, powierzchnie biurowe kraków, kancelaria prawna wrocław, luksusowe zegarki, Płock,