Gry PC >> Recenzje >> Killing Floor

| | A A


Autor: ktosik
Data dodania: 2011-04-29 22:32:29
Wyświetlenia: 8752

Killing Floor - recenzja

Wstęp

Killing Floor jest grą, którą najpełniej określa następujące zdanie: pierwszoosobowa strzelanina (first-person shooter) typu survival-horror z opcją dla wielu graczy i naciskiem na kooperatywność (Co-op multiplayer). Przeciętny gracz uprości to pisząc/mówiąc: KF (Killing Floor) to FPS (first-person shooter) Co-op, z trybem single lub multiplayer.

Killing Floor tak naprawdę jest tylko po części grą niezależną – cała baza gry zasadza się na silniku Unreal Engine 2, który swoją premierę miał w grze America’s Army, dla wielu już kultowej. Początkowo KF był zwykłym modem do gry Unreal Tournament 2004, z czasem zyskał uznanie i stał się czymś prawie w pełni suwerennym – korzenie pozostały wciąż te same. Firma, która wydała Killing Floor na światowy rynek nazywa się Tripwire Interactive i prócz podmiotu niniejszej recenzji, wypuściła ponadto całą serię gier Red Orchestra.

Produkt Tripwire Interactive najlepiej obrazuje opis zawarty na stronie Steama: KF to strzelanina „rozgrywająca się w zrujnowanych miastach i wsiach Anglii, które zostały zniszczone wskutek straszliwego niepowodzenia serii wojskowych eksperymentów z klonowaniem. Wraz ze znajomymi należysz do oddziału żołnierzy desantowanych na te tereny z jednym prostym zadaniem: przetrwać na tyle długo, by oczyścić okolicę z wyników nieudanego eksperymentu!”

Głównym, a w zasadzie jedynym celem w grze jest przetrwanie wszystkich fal, to jest 4, 7 lub 10 bazowych plus jeszcze jednej – finalnej, w której to gracz/e muszą pokonać szefa wszystkich mutantów, Patriarcha. Określenie „szef” jest najbardziej właściwe – Patriarch nie dość, że jest najsilniejszym mutantem, który staje na drodze gracza, to ponadto jest bardzo ważnym elementem fabularnym gry (o czym będzie poniżej).

Po każdej fali gracze otrzymują wynagrodzenie pieniężne za zabite mutanty oraz samo przeżycie. Zarobione w ten sposób pieniądze mogą wydać u handlarza (Trader) na uzupełnienie amunicji, nową, lepszą broń, zakup pancerza, czy granatów. Oczywiście funty można także zachować dla siebie na przyszłe fale lub po prostu oddać graczom z drużyny – wszystko zależne jest od nas. Ważne by mieć jakiś plan – z każdą falą liczba przeciwników wzrasta, a co najgorsze, im późniejsza fala, tym ciężej z powodu nowych rodzajów wrogów. Najsilniejsze mutanty przychodzą dopiero na ostatki…

Tyle słowem wstępu – przejdźmy teraz dalej, do bardziej szczegółowych kwestii.

 

Tło gry

Fabuła gry Killing Floor odgrywa tak naprawdę dużą rolę i sądzę, że warto jej się przyjrzeć choćby z dwóch powodów. Po pierwsze – tło fabularne stanowi swoiste uzupełnienie gry, bez niego straciłaby ona sens. Bo i skąd się wzięły mutanty, po co mamy je zabijać? Nie można z nimi jakoś współżyć? Oczywiście są to pytania retoryczne, ale pokazują nam, że bez szerszego spojrzenia na grę, traci ona znaczenie, staje się mało atrakcyjna (z resztą tak jak każda inna gra komputerowa). I po drugie – to właśnie fabuła współtworzy (obok muzyki, elementów graficznych i tym podobnych) klimat horroru. Świat apokaliptyczny zawsze będzie wydawał nam się straszny, choć wynika to przeważnie z prozaicznych powodów – lęku przed tym, że nie pozostanie po nas nic, nawet pamięć, wszystko zostanie po prostu zmiecione przez nadchodzący nieuchronnie koniec świata, Armagedon, powstały w wyniku ludzkich działań.

Jak wspomniałem na początku cała historia w Killing Floor zasadza się na motywie nieudanych eksperymentów z klonowaniem, które wymknęły się w pewnym momencie spod pieczy naukowców. Mutanty (ang. Special specimens), bo tak przeważnie się mówi na twory powstałe w wyniku tychże prób, w krótkim okresie szybko rozpleniają się na cały świat, niosąc ze sobą śmierć i zniszczenie dla rodzaju ludzkiego (w Killing Floor w głównej mierze mamy do czynienia z Londynem i okolicami, ale nietrudno sobie wyobrazić jak sytuacja mogłaby potoczyć się dalej). Tylko nielicznym udaje się przeżyć pierwsze godziny ciężkiej próby, większość umiera w wyniku kompletnego sparaliżowania, niezrozumienia lub po prostu odrzucenia faktów, które rozgrywają się na ich oczach. Ale to jeszcze nie koniec horroru – dla tych co przeżyli, zacznie on się dopiero z nadchodzącymi falami mutantów. Przetrwają tylko najlepsi…

I w tym momencie do gry wkraczają gracze. Zostają rzuceni przeciwko hordom mutantów, które mają tylko jedno pragnienie – chcą dobić pozostałych przy życiu ludzi. W rzeczywistości walka toczy się pomiędzy dziećmi szalonego naukowca a ludźmi, którym jak dotąd udawało się wyjść cało z opresji. Nie będzie ona łatwa, tym bardziej, że liczba oponentów wydaje się niewyczerpana, a w odwodach czekają silniejsze mutanty na czele których stoi ostateczny przeciwnik – Patriarch.

Kevin Clamely, nasz wróg numer jeden, czyli Patriarch, piastował wcześniej funkcję Dyrektora Generalnego firmy Horzine Biotech, której to powierzono projekt wojskowy związany ze stworzeniem żołnierza przyszłości, żołnierza doskonałego nie odczuwającego strachu, posłusznego rozkazom niezależnie od sytuacji, niezadającego pytań (motyw ten jest bardzo rozpowszechniony w popkulturze). W tym celu zbudowano laboratoria w których rozpoczęto badania nad klonowaniem i zmianami genetycznymi. W pewnym momencie projekt zaczął wymykać się spod kontroli, a jego twórca, Kevin Clamely, powoli zaczął popadać w obsesję. Rząd wycofał się z przedsięwzięcia, laboratorium zostało zamknięte, a naukowcom kazano zapomnieć o całej sprawie.

Kevin mimo stanowiska rządu kontynuował swoje badania w ukrytej pod Londynem prywatnej pracowni. Czując, że odkrycie jego poczynań przez rząd jest tylko kwestią czasu, postanowił przyspieszyć projekt. W tym celu poddał się procedurze, która nie do końca została zbadana, a co za tym idzie, niosła ze sobą spore niebezpieczeństwo – przeszedł nieodwracalną operację, która w jego mniemaniu przeprowadziła go do kolejnego szczebla ewolucji. Stał się kimś lepszym, silniejszym, potężniejszym od człowieka – stał się istotą doskonałą.

Po osiągnięciu tego stanu, postanowił rzucić wyzwanie ludzkości i to w tym kierunku skierował swoją całą uwagę. Nikt nie był mu teraz w stanie zagrozić, ale Kevin wiedział również, że nie uda mu się osiągnąć wszystkich celów w pojedynkę – rozpoczął zatem produkcję mutantów na szeroką skalę. Jego armia z dnia na dzień potężniała, wojsko natomiast traciło coraz więcej ludzi – a zdolności reprodukcyjne zdecydowanie przeważały na korzyść szalonego naukowca. Rozpoczęła się zagłada ludzkości, którą można zatrzymać tylko w jeden sposób – przez śmierć Patriarcha, ojca mutantów i całego nieudanego projektu związanego z klonowaniem.

W tle fabularnym warto zwrócić jeszcze na jedną kwestię – bohaterów. Po prawdzie wybór pomiędzy jedną a drugą postacią nie wpływa na rozgrywkę, prócz zmiany wyglądu gracza, ale jest to element, którego nie powinno się zrzucać na dalszy plan. Każdy bohater ma własną historię, niepowtarzalny i oryginalny wygląd, dzięki czemu rozgrywka wizualnie przedstawia się naprawdę świetnie. Najważniejsza tutaj jest motywacja danej postaci, którą można odnaleźć w krótki opisie pod bohaterem – daje to graczowi szansę na lepsze wczucie się w sytuację przedstawioną w KF-ie, poznanie głębi przedstawionego świata.


lime

Rozgrywka – perki, mapy, bronie

Killing Floor zasadza się praktycznie na trzech, podstawowych elementach – perkach (System Persistent Perks), czyli stałych atutach, które gracz może rozwijać; mapach, czyli planszach, na których rozgrywa się walka z mutantami; oraz na broniach – tych na mutanty nigdy za wiele. Pozostają jeszcze monstra, ale o nich szerzej w następnym punkcie.

Nim przejdę do owych elementów, krótko o poziomach trudności. Aktualnie jest ich w KF-ie pięć: Beginner – początkujący, Normal – łatwy, Hard – trudny, Suicidal – masakryczny oraz Hell on Earth – czyli piekło na ziemi. Im niższy poziom trudności, tym mniej mutantów do pokonania (do tego słabszych), więcej czasu na zakupy oraz więcej pieniędzy w nagrodę za przeżycie i zabicie poszczególnych przeciwników. Rozrzut trudności pomiędzy pierwszym (początkujący) a ostatnim (piekło na ziemi) poziomem jest naprawdę olbrzymi – HoE (Hell on Earth) został dodany dopiero po pewnym okresie istnienia gry i jest on przeznaczony tylko dla naprawdę doświadczonych graczy, dla tych, dla których Suicidal stał się zbyt łatwy (tutaj statystki mówią same za siebie – liczba osób, którym udało się przejść wszystkie mapy na HoE wynosi 0.2% osób posiadających KF-a na platformie Steam).

Perki czyli profesje, stałe atuty, pozwalają graczowi wczuć się w rolę jednego z siedmiu specjalistów. Do wyboru mamy medyka polowego (Field medic), specjalistę wsparcia (Support specialist), strzelca wyborowego (Sharpshooter), komandosa (Commando), berserkera (Berserker), czyli specjalistę od broni białych, podpalacza (Firebug) oraz człowieka-demolkę (Demolition), dla którego materiały wybuchowe oraz granatniki są równie niezbędne, jak dla innych powietrze. Każdy z perków posiada ponadto siedem poziomów doświadczenia (od 0 do 6), wraz z którymi otrzymuje dodatkowe bonusy do swojej specjalizacji – szybsze przeładowywanie danej broni, większe obrażenia zadawane przez broń klasową, rabat na ekwipunek, a nawet broń na rozpoczęcie rozgrywki (dotyczy poziomów 5-6; normalnie rozpoczynamy grę z pistoletem i nożem, dopiero po pierwszej fali możemy odwiedzić handlarza). Tych bonusów jest jeszcze więcej, ale szczegóły pozostawiam zainteresowanym do sprawdzenia samemu.

Każdy perk posiada także własny symbol, ikonę, charakteryzującą daną specjalizację oraz czerwone gwiazdki, których liczba określa poziom perku. Złota gwiazdka połączona ze złotą ikoną jest zarezerwowana dla poziomu szóstego – jest to swoiste zwieńczenie trudów gracza. Same zdobywanie poziomów jest dosyć ciekawie rozwiązane – każda klasa ma własne wymogi na zdobycie kolejnego poziomu. I tak medyk musi wyleczyć określoną ilość obrażeń, specjalista wsparcia musi zadać określoną liczbę obrażeń za pomocą strzelb oraz osiągnąć wymaganą liczbę punktów zaspawanych drzwi, a żeby zdobyć wyższy poziom strzelca wyborowego, musimy zabić określoną liczbę mutantów za pomocą strzału w głowę (oczywiście przy wykorzystaniu broni klasowej). Każdy perk ma określone wymogi do awansu, dostępny ciekawy i dość szeroki asortyment oraz specyficzne atuty, które przy połączeniu z innymi profesjami w trakcie trybu wielu graczy, mogą dać nam ciekawy i bardzo efektywny twór, mający szansę w walce z Patriarchem.

Kolejnymi elementami tworzącymi Killing Floor są mapy oraz długość rozgrywki. W grze dostępnych jest aktualnie 19 lokacji, w tym większość została dodana w wyniku aktualizacji (bardzo licznych). Rdzeń gry stanowi jedynie pięć map – Biotics Lab (to właśnie tu powstał Patriarch), Farm, Manor, Offices (biura firmy Horzine; na jednej ze ścian wisi obraz przedstawiający założyciela tej firmy) oraz West London (miejsce, w którym doszło do pierwszych walk żołnierzy z mutantami) – pozostałe zostały dodane później, kilka z nich stworzyli niezależni od Tripwire Interactive autorzy-fani (twórca mapy IceBreaker dostał za zwycięstwo w konkursie na mapę 10 tysięcy dolarów nagrody). Dwie najnowsze mapy – Santa Evil’s Lair oraz Aperture – zostały wcielone do gry w wyniku dwóch wydarzeń (event). Pierwsza, mapa świąteczna, była zachętą do zakupu gry w ramach promocji świątecznej (klimat jaki udało osiągnąć się autorom jest naprawdę kapitalny), druga natomiast miała na celu reklamę premiery długo oczekiwanej gry – Portal 2 (Potato Fools Day Event).

Długość rozgrywki jest zależna od gracza – do wyboru mamy aż cztery tryby: krótką, średnią, długą oraz własną grę. W pierwszym przypadku mamy do pokonania cztery fale mutantów, w drugim siedem, w trzecim dziesięć. Do tego dochodzi jeszcze jedna fala – Patriarch. Natomiast własna gra opiera się na trochę innym schemacie – sami wybieramy ilość wrogów, fal, a nawet rodzaj mutantów, z którymi będziemy walczyć. Ale tu twórcy gry postawili pewną barierę – w trakcie tego typu rozgrywki nie działają perki (czyli nie można zdobywać poziomów, ani korzystać z atutów), nie można także zdobywać wtedy odznaczeń.

Sporym problemem są glitche (różnego rodzaju zakłócenia, wpływające na rozgrywkę) oraz bugi (czyli błędy oprogramowania) – tych na mapach, które wyszły od twórców KF’a oraz od autorów-fanów, jest naprawdę wiele. Czasami potrafią one zepsuć rozgrywkę, innym razem pomagają w przetrwaniu. Dla jednych jest to oszukiwanie, dla innych natomiast ciekawe urozmaicenie gry. Wszystko to nie zmienia pewnego faktu, który zapisuje się raczej negatywnie w ocenie firmy i jej produktu – Tripwire Interactive reaguje dość wolno na tego typu uchybienia, czasami nawet mijają miesiące, aż zostaną poprawione, mimo, że gracze ciągle o nich przypominają (na YouTubie jest multum nagrań z glitchami oraz bugami występujących w Killing Floor).

Bronie pominę – wystarczy podkreślić, że dla graczy jest dostępny szeroki wachlarz ekwipunku, od kilku rodzajów broni białej, poprzez strzelby, bronie maszynowe, aż do bardzo potężnej wyrzutni rakiet L.A.W. (Light anti-tank weapon). Każdy znajdzie coś dla siebie – pod tym względem nie ma na co narzekać, rozgrywka dzięki temu jest bardzo barwna.

Będąc przy aspekcie wyposażenia warto zwrócić uwagę na dwa elementy związane z rozgrywką. Po pierwsze gra może wydawać się początkowo dość trudna dla osób nawykłych do celownika – tego w KF-ie nie ma, trzeba strzelać na wyczucie (dla tych co mogą mieć problemy, istnieje opcja iron-sight, czyli przybliżenie broni do gracza). Trochę praktyki i problem przestaje istnieć.

Drugim elementem jest tak zwany „ZEDtime”, czyli spowolnione tempo (slow motion lub slowmo), które można przedłużyć na kilka sekund – przy krytycznych obrażeniach zadanym mutantom gra zostaje spowolniona, dzięki czemu możemy przez chwilę odetchnąć i lepiej rozeznać się w sytuacji. Podczas pierwszych rozgrywek denerwowało mnie to, ale z czasem doceniłem wartość „ZEDtime” – szczególnie podczas trudniejszego poziomu gry.

Dzięki bardzo dużemu dynamizmowi, różnorodności broni, map oraz perków, rozgrywka, która mogłaby wydawać się nudna (co w tym interesującego – przetrwaj falę, pokonaj mutanty, przyjdą kolejni i tak dalej, aż do rozwiązania, czyli bossa), jest nad wyraz ciekawa i barwna. Po prawdzie KF-a poznaje się powoli – głównie przez zerowe poziomy perków, które niesamowicie utrudniają grę – ale dzięki temu można w pełni poczuć klimat apokaliptycznej rzeczywistości.

Bestarium, czyli potworów streszczenie

Rodzajów mutantów w grze jest sumie dziesięć. Poniżej pozwoliłem sobie na ich wymienienie wraz z krótkim opisem – sądzę, że starczy to w zupełności na potrzeby niniejszej recenzji.

Do najsłabszych należą: Clot (podstawowy przeciwnik – najsłabszy, ale co za tym idzie, najbardziej liczny), Bloat (wyróżniający się wielkością, a dokładnie szerokością – grubas, którego głównym orężem jest wymiotowanie kwasem), Gorefast (można nazwać go ulepszonym Clotem) oraz Stalker (słaby, aczkolwiek z powodu swojej niewidzialności, dość denerwujący stwór).

Następnie w hierarchii stoją: Siren (niepozorna wiedźma, potrafiąca zabić swoim wrzaskiem), Husk (strzelający podpalającymi pociskami mutant, często będący przyczyną porażki graczy) oraz Crawler (quasi-pajęczasty stwór, zmora berserkerów).

Do trzeciej grupy, czyli swoistego preludium do Patriarcha, należą tylko dwa mutanty: Scrake oraz Fleshpound. Pierwszy jest nad wyraz odporny na obrażenia, ale jego atak można spokojnie przeżyć, drugi natomiast odwrotnie – Fleshpounda można z łatwością zabić z większej odległości, ale gdy już wpadnie w szał (zwiększone obrażenia oraz prędkość poruszania się i ataku) z łatwością może zabić całą drużynę. Na poziomach trudności Suicidal oraz Hell on Earth Fleshpound pozbawia gracza życia praktycznie w ciągu sekundy od podejścia na wystarczającą odległość do ataku.

Ostatnim przeciwnikiem jest Patriarch – nasz szalony naukowiec, odpowiedzialny za cały nieład, który staje się rzeczywistością dla graczy. Patriarch jest najpotężniejszym mutantem – niesamowicie odporny, potrafiący wykosić całą drużynę za pomocą swoich broni. Jego dodatkowym atutem jest to, że gdy otrzyma określoną ilość obrażeń, aktywuje tryb niewidzialności i ucieka. W losowym miejscu, z dala od graczy leczy się (ma ograniczoną ilość tej możliwości) i wraca z nowymi siłami – w ten sposób może zniszczyć całą drużynę na raty.

Ale jak to się zwykle zdarza – każdy Achilles ma swoją piętę. Patriarcha można zabić z łatwością na kilka sposobów.

Najprostszy z nich to wybranie przez całą drużynę perka berserker i użycie pił mechanicznych na otoczonym przez sześciu bohaterów stworze. Nie mogąc uciec i uleczyć swoich ran, pada po kilku sekundach. Drugim sposobem, równie efektywnym jak pierwszy, jest rozłożenie wokół sklepu kilkunastu ładunków wybuchowych (pipe-bomb) – kilku graczy z wysokim poziomem demolki i po Patriarchu zostaje tylko wspomnienie. Jest oczywiście wiele innych możliwości rozwiązania ostatecznego problemu (sama współpraca może przynieść także niespodziewane efekty), ale te dwa wydają się najbardziej pewne, a zarazem są najprostsze w wykonaniu.

Na inne mutanty też istnieją sposoby łatwego i szybkiego pokonania – na przykład strzał w głowę, który pozbawia mutanta specjalnych możliwości, ale też nie zawsze go zabija… przynajmniej nie od razu. Ponadto jest jedno uniwersalne rozwiązanie pokonania wszystkich fal i dotrwania do patriarcha – berserker z kataną (nudne i monotonne – biega się w kółko jedną trasą i powoli wykańcza mutanty idące naszym tropem, choć trzeba przyznać, że w ten sposób można dość łatwo przejść mapę na najtrudniejszym poziomie gry, czyli na Hell on Earth).

Dla zainteresowanych pod tym adresem. można znaleźć statystki danych mutantów, ich występowanie (część z nich występuje tylko w trakcie kilku, ostatnich fal) oraz szersze opisy. 

Summa wszystkich stworów: twórcom gry udało się osiągnąć bardzo ciekawą mieszanką, która niezależnie od wybranego poziomu gry czy naszych osobistych umiejętności, tudzież zdobytych perków, stanowi pewne wyzwanie – hordy mutantów jest trudno pokonać w pojedynkę, czasami tylko dzięki współpracy z innymi graczami uda nam się dotrwać do Patriarcha, a nawet przeżyć cały horror.


System Steam

Dzięki platformie Steam (na której możemy kolekcjonować gry, utrzymywać znajomości, być na świeżo z nowościami pojawiającymi się na rynku komputerowym, i tak dalej) mamy możliwość w pełni poznać dany produkt. Killing Floor na Steamie posiada odznaczenia (ang. Achievements), procent zdobytych przez nas odznaczeń, globalne statystyki osiągnięć, nie wspominając już o tak podstawowych sprawach jak dostęp do serwerów, które są do naszej dyspozycji tylko wtedy, gdy posiadamy oryginalną wersję gry. Ale to nie wszystkie atuty Steama – posiada on ich znacznie więcej.

W grach przez Internet, rzadko kiedy fabuła jest zamknięta. W większości jest jedynie wykorzystywana do połączenia poszczególnych elementów gry, czasem losy bohaterów zostają finalnie zakończone, czasem nie. I tu pojawiają się odznaczenia (ang. Achievements) – gracz otrzymuje odznaczenie, za wykonanie jakieś określonej misji, zadania. Każda gra, która posiada odznaczenia do zdobycia, ma ich określoną ilość. Dzięki platformie Steam, są one dostępne permanentnie – możemy do nich wrócić kiedy chcemy, sprawdzić statystyki, porównać je ze znajomymi. Rola odznaczeń w tego typu grach jak KF jest dla wielu graczy tylko jedna – zdobycie wszystkich równoznaczne jest ze swoistym przejściem gry.

Ponadto system Steam pozwala nam na utrzymywanie znajomości, granie z przyjaciółmi, rozmowy (zarówno tekstowe jak i werbalne). Dzięki statystykom możemy zobaczyć ile godzin spędziliśmy w danej grze, sprawdzić najnowsze wiadomości na temat gry (updaty, przeceny, DLC, czyli płatne mini dodatki – do KF’a jest ich kilka) czy nawet wejść w rolę twórców gry (w tym celu udostępniane są SDK-i, czyli narzędzia do tworzenia map, postaci, a nawet modów). Steam zapewnia także zaplecze pomocy, setki informatyków jest zatrudnionych tylko po, by szybko wyjaśnić powstały problem (często ich odpowiedź nadchodzi po minucie od przesłanego raportu). Sama platforma rozwija się z dnia na dzień – dzisiaj z jej usług korzystają miliony graczy na całym świecie, co znaczy, że produkty oraz usługi świadczone przez nich stoją na wysokim poziomie.

Podsumowanie
 

Podsumowanie jest dość długie, w całości zawiera się w wymienieniu plusów oraz minusów. Wszystko to znajduje się powyżej, więc podsumowanie jest to opcja dla „leniwców”, wolących od razu przejść do sedna: Gra warta spróbowania czy też nie?

Plusy:
  • Trudność gry: dwu aspektowa – trudność jest zależna od poziomów trudności, których jest aktualnie pięć (Beginner – początkujący, Normal – łatwy, Hard – trudny, Suicidal – masakryczny oraz Hell on Earth – czyli piekło na ziemi). Ponadto gra sama w sobie ma wbudowane utrudnienia w postaci perków, co stwarza pewne schodki do pokonania. Dla każdego początkowego gracza, Killing Floor będzie nie lada wyzwaniem nawet na najłatwiejszym poziomie – im słabszy perk, tym trudniej pokonać fale i dziesiątki mutantów. W ten sposób został osiągnięty swoisty samouczek – nikt nie będzie rozpoczynał gry na trudniejszym poziomie i celowo nie będzie psuł innym rozgrywki (oczywiście są tacy, co nie będą przestrzegać tej zasady, ale i na nich jest kilka sposobów).
  • Różnorodność broni oraz przynależność klasowa niektórych z nich: część broni przeznaczona jest tylko dla danej klasy, dla innych zaś jest przeważnie niedostępna (niebotyczne ceny oraz brak plusów do obsługi). W grze występuje multum broni, więc prawie każdy może znaleźć tam coś dla siebie.
  • Perki: siedem klas oznacza nie tylko wiele godzin wbijania poziomów dla każdej z nich, ale także możność wyboru – nie podoba nam się jedna, gramy inną. Na plus tutaj także trzeba zaliczyć zdobywanie poziomów – jak w prawie każdej w grze, tak i w KF’ie na początku poziomy wbijają się dość szybko, później coraz wolniej. Warte podkreślenia jest także to, co dostajemy za kolejny poziom – coraz większe obrażenia danymi brońmy klasowymi, mniejsze obrażenie od mutantów, szybsze przeładowywanie, i tak dalej. System ten sprawuje się doskonale, dzięki czemu monotonia ubijania setek mutantów nie istnieje (przynajmniej z tego powodu).
  • Usuwanie opornych graczy – system „kickowania” gracza, przez resztę graczy: Jeśli ktoś psuje rozgrywkę, można go usunąć z gry za pomocą większości głosów. Metoda ta sprawdza się szczególnie na najtrudniejszym poziomie (Hell on Earth), ponieważ tam każde potknięcie bardzo szybko odbije się na kondycji całej drużyny. Ponadto więcej graczy oznacza więcej mutantów do zabicia, co na „piekle” jest prawie nie do osiągnięcia przy jednym słabym osobniku, który za wszelką cenę chce w ten sposób zdobyć odznaczenie. Dodatkowo istnieje jeszcze możliwość usunięcia opornych jednostek przez administratora serwera, ale ma ona więcej ujemnych stron, niż dodatnich (kilka słów o tym znajduje się poniżej).
  • Odznaczenia: Zdobycie wszystkich 138 odznaczeń nie zawsze oznacza, że gracz jest naprawdę dobry, ale też nie o to w tym chodzi. Dla wielu odznaczenia same w sobie stanowią wyzwanie – jeśli zdobędę je wszystkie, to znaczy, że w jakiś tam sposób przeszedłem całą grę. Tym bardziej jest to dobre wytłumaczenie dla zapalonych graczy, gdy weźmie się pod uwagę, że niektóre gry nie mają zakończenia fabularnego – Killing Floor zalicza się właśnie do tej grupy.
  • Mapy: 19 map podstawowych oznacza różnorodność – lokacji jest bardzo dużo, więc powinno to zadowolić każdego malkontenta. Dochodzą do tego setki map autorskich, które bardzo łatwo ściągnąć i wypróbować. Oczywiście mnogość pozycji jest czymś zwyczajnym dla tego typu gier, ale tu pojawia się pewna oryginalność – twórcy KF’a są autorami tylko kilku z nich, reszta zaś należy do pozycji autorskich, które, gdy zyskały przychylność graczy, zostały zaakceptowane i dodane do oficjalnych map. Taka autoreklama zachęcająca do współpracy poprzez… własne inicjatywy.
  • SDK, czyli uzupełnienie powyższego punktu: Dodanie darmowego zestawu narzędzi pozwalających graczom na tworzenie własnych map, lokacji, jest naprawdę dobrym pomysłem. W ten sposób nikt nic nie traci i chyba wszyscy coś zyskują – producenci dodatkową promocję oraz różnego rodzaju propozycje; gracze możność wczucia się w role kreatorów, a co za tym idzie satysfakcję, jeśli uda im się stworzyć coś naprawdę ciekawego.
  • Klimat: Killing Floor jest grą typu survival-horror, z podkreśleniem trybu kooperacyjnego, ale to właśnie pierwszy człon tego zdania jest ważniejszy. Twórcom gry udało się stworzyć niesamowity klimat – miejsca które stają się areną walki są wyludnione, gdzieniegdzie odnaleźć można pozostałości świadczące o szybkim opuszczeniu tych lokacji przez ludzi, a czasem przykłady tego, że nie wszystkim udało się uciec temu „końcowi świata”. Czasem za cały klimat odpowiada po prostu zwykła ciemność, ograniczone pole widzenia, a nawet wąskie korytarze laboratoriów. Ale niestety, żeby to odczuć na własnej skórze, trzeba samemu zagrać w KF’a – wideo ani nawet najlepszy opis nigdy w pełni nie oddadzą tego, co odbierają nasze zmysły podczas grania w ten „horror”, który musimy przetrwać…
  • Steam, aktualizacje: Sam system Steam pozwala nam nie tylko na „kolekcjonowanie” znajomości, gier, czy zakup nowych pozycji. Dochodzi do tego obszar bezpośrednio związany z daną grą – pomoc techniczna, nowości, aktualizacje, a nawet odznaczenia. Po prawdzie gra prawie nigdy nie otrzymuje swojego finalnego oblicza, ale w zamian za to jest na bieżąco uzupełniana i poprawiana, dzięki czemu otrzymujemy coś lepszego i doskonalszego niż produkt dostępny na półce. KF ma swoją bardzo długą historię, którą można z łatwością prześledzić tutaj (przynajmniej główne zmiany).
  • Wrogowie: Kilka rodzajów różnorodnych przeciwników zmusza do używania różnych sposobów na ich pokonanie – jedne są lepsze na tego mutanta, inne na innego. Zmusza to do ciągłej uwagi, kooperacji z innymi graczami oraz uatrakcyjnia grę. Także utrudnia niesamowicie grę pojedynczo – drużynowo jest o wiele łatwiej i przyjemniej. Pokonanie Patriarcha na wysokim poziomie trudności daje naprawdę dużo satysfakcji.
  • Muzyka: Teoretycznie ważna w każdej grze, ale się okazuje, niekoniecznie w KFie – tutaj muzyka robi za tło. Nie jest to równoznaczne z jej marginalizacją, ale także to nie ona gra tu pierwsze skrzypce. Oprawa audio składa się praktycznie z dwóch elementów – dźwięków wydawanych przez bronie, mutanty i bohaterów (wystrzały, eksplozje, wrzaski, różne komendy i tak dalej) oraz z muzyki, która pojawia się tylko wtedy, gdy pojawia się zagrożenie w postaci mutantów. O oprawie audio można właściwie powiedzieć tyle, że potęguje wrażenie nadchodzącej groźby – taki minimalizm naprawdę dobrze został wkomponowany w całość.  
  • Niskie wymogi oraz jakość audiowizualna: Oczywiście jest to kwestia sporna, ponieważ każda gra ma możliwość wybrania pomiędzy wyższymi ustawieniami oraz niższymi. Killing Floor nie dość, że ma niskie wymogi zalecane przez producenta, to także dzięki dobrze zoptymalizowanemu silnikowi niewiele stracimy wybierając średnie lub niższe ustawienia audiowizualne. Zresztą KF jest to gra FPS, czyli przełożenie akcji nad resztę elementów, więc o detale nie powinno się tutaj zabiegać tak jak w innych typach gier. 
  • Cena: 15 Euro to dużo jak na polski rynek, ale dla naszych zachodnich sąsiadów to drobne – problem z ceną wynika z jednolitej waluty dla całej Europy oraz osobno dla Stanów Zjednoczonych (dolary). Brak filii pośredniczącej, dzięki której można by płacić walutą narodową to raczej problem firmy Steam – moim zdaniem więcej na tym tracą, chociaż z drugiej strony coś musi być na rzeczy, że jeszcze nie zrobili żadnego kroku w tym celu. I tu, na szczęście dla nas, pojawia się Allegro – kupić tam można klucz, który aktywowany na Steamie, pozwala nam na ściągnięcie gry. Taka opcja jest przeważnie o wiele tańsza niż zakup w standardowy sposób. Natomiast dla tych co się boją robić zakupy na polskim e-bayu, zawsze można liczyć na promocję na Steamie – zdarzają się naprawdę często (przeceny gier wynoszą nawet 91% podstawy).

Minusy:

  • Mała liczba serwerów, dość duże wymagania łącza: nawet najmniejsze obciążenie połączenia – na przykład pobieranie w tle – często nie pozwala na dołączenie do jakiejkolwiek gry. Ponadto prawie zawsze kończy się to na lagowaniu podczas rozgrywki i wysokim pingu.
  • Sporo bugów i glitchy na mapach: potrafią niesamowicie popsuć grę. Wykorzystywanie bugów podczas gry jest przez wielu graczy uważane za granie nie fair play, oszukiwanie. Czasami kończy się to sprzeczkami lub nawet usuwaniem z serwera (wszystko zależne od administratorów, o ile takowi istnieją)
  • Brak botów: grać można tylko z graczami sterowanymi przez człowieka, nie ma możliwości gry z graczami-kumputerami. Granie samemu jest trudne oraz… po prostu nudne.
  • Serwery prywatno-publiczne: większość z serwerów jest prywatna, a ma zarazem charakter publiczny. I tu pojawia się mały problem – często dołączając do serwera, zostajemy z niego usunięci przez administratora, ponieważ albo nie chce tam już nikogo więcej, albo na kogoś czeka. Jest na to rozwiązanie – serwery na hasło, ale jak się okazuje, większość posiadaczy serwerów nie potrafi ustawić tej opcji…
  • Liczne problemy z wersjami językowymi: polska wersja ma sporo błędów, które po prawdzie nie utrudniają rozgrywki, ale także nie pozwalają na docenienie w pełni Killing Floora.
  • Rzadkie aktualizacje interfejsu: wygląda ciągle tak samo, ma te same błędy. W pewnym sensie twórcy gry mają rację, uznając to tylko za instrument, który póty jest dobry, póki sprawuje powierzone mu funkcje. Ale pewien niedosyt powstaje – przynajmniej estetyczny.

Wymagania zalecane przez producenta: 
• System operacyjny: Windows 2000/XP/Vista
• Procesor: 2.4 GHz lub odpowiednik
• Pamięć: 1 GB RAM
• Grafika: zgodna z DX9, 128 MB pamięci i obsługa PS 2.0
• Dysk twardy: 2 GB wolnego miejsca
• Dźwięk: zgodny z EAX

Graliśmy na:
• System operacyjny: Microsoft Windows 7 Home Premium
• Procesor: Intel Core i5 M430 2x 2.27 GHz
• Pamięć: 3 GB RAM
• Grafika: ATI Mobility Radeon HD 5470 1024 MB DDR3

Ustawienia grafiki:
• 1366x768, fullscreen
• Direct 3D 9.0, głębia koloru 32-bit
• Szczegóły gry: wysokie
• Detale tekstur, postaci, świata: wysokie
• Filtrowanie anizotropowe: 8x
• Pozostałe szczegóły: wł., wysokie

Efekt:
20 fps+ w stresie, 35 fps+ normalnie.

Użyteczne strony:
store.steampowered.com/app/1250/
kf-wiki.com/wiki/Main_Page

Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Galeria

Przejdź do pełnej galerii Killing Floor

Zobacz też
Słowa kluczowe: killing, floor, recenzja, tripwire, interactive

Podobne newsy:

» Killing Floor - rabat i darmowy weekend
89%
» Killing Floor - letni event
89%
» Świąteczny event do KF-a
89%
» Killing Floor - halloweenowy event
80%
» Killing Floor - Halloween event
80%
 
Podobne artykuły:

» Sublustrum - recenzja!
36%
» Sierociniec - recenzja filmu!
29%
» Fantazyn #6 - recenzja!
29%
» Sacred 2 - recenzja!
25%
» Mass Effect - recenzja!
25%

Mamy 5 zapisanych komentarzy

_r4dzik
2012-03-30 19:27:39
| Odpowiedz
a oto przykładowy gameplay z KF'a

http://www.youtube.com/watch?v=-AsdHuWXsWo


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
_niepewny
2012-05-20 08:53:31
| Odpowiedz
pujdzie na :

Windows 7 Ultimate

procesor AMD Athlon(tm) 2 X3 450 processor 3.20 GHz

4,00 GB RAM
64 bitowy system operacyjny


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
ktosik
2012-05-20 11:25:22
| Odpowiedz
_niepewny napisał/a: "pujdzie na :

Windows 7 Ultimate

procesor AMD Athlon(tm) 2 X3 450 processor 3.20 GHz

4,00 GB RAM
64 bitowy system operacyjny"


bez problemu, KF ma stosunkowo niewielkie wymagania - szczególnie porównując do wszystkich nowostek


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
_kanohren
2012-08-17 19:06:31
| Odpowiedz
pujdzie na: windows vista 2gb ram 32 bitowy system operacyjny i 2,0 GHz ?


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
ktosik
2012-08-17 20:01:22
| Odpowiedz
_kanohren napisał/a: "pujdzie na: windows vista 2gb ram 32 bitowy system operacyjny i 2,0 GHz ?"

powinno nie być problemu, zawsze można sobie zmniejszyć ustawienia, shadery, filtrowania, ilość i jakość szczegółów


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Gry komputerowe
Główne Menu

Gry RPG

Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.114 sek