Gry PC >> Recenzje >> Król Artur 2

| | A A


Autor: ktosik
Data dodania: 2012-10-11 22:34:23
Wyświetlenia: 8687

Król Artur 2 - recenzja

Legendy arturiańskie i nie tylko

 

Od dziesięcioleci popkultura karmi się legendami różnej maści, obrabiając je i wykorzystując na niemal wszystkie możliwe sposoby. By dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców wykorzystywane są najróżniejsze nośniki – od słowa pisanego, po obraz wielowymiarowy. Ale nie jest to główny powód, dla którego legendy – a dokładnie ich wszechobecność i różnorodność – rozpalają serca i umysły wielu osób. Legendy to zazwyczaj fantazje, które zawierają w sobie zaledwie ułamek prawdy, a raczej to co z niej pozostało w przekazach. Przecież wiadomo jak działa „głuchy telefon”; wieść gminna podobnie zniekształciła to co było rzeczywiste w to, co już niemal nierealne. Dotąd nikomu nie udało się zbadać gruntownie nurtu historii i dziejów, a to tam kryją się te ziarenka prawd niesione przez wiatry ludzkiej zmienności i niedoskonałości. I dopóki to się nie stanie (czyli nie spotka się rzeczywistość contra wyobrażenia), ludzki umysł będzie z radością przyjmował legendy, te „mistyczne” oratoria, jako pożywne i smaczne papki. Bo nawet największy racjonalista czasem potrzebuje chwili wytchnienia od rzeczywistości, którą tak bacznie śledzi.

Ale czym takim naraziły się legendy arturiańskie, że stały się jednymi z najczęściej wykorzystywanych w popkulturze? Myślę, że istnieje wiele odpowiedzi i prawie każda będzie tą właściwą. Mamy magię, cudowny moment, kiedy to śmiałek wyciąga miecz ze skały. Mamy także nieustraszonych rycerzy skupionych wokół Okrągłego Stołu, których siedzibą staje się zamek Camelot. Jest i miłość w postaci pięknej Ginewry, ale i też bolesna zdrada. Dalej stoi to, co zawsze było poza ludzkim poznaniem – święty Graal i jego moc. W tych historiach (legendy arturiańskie są bardzo niejednorodne) jest niemal wszystko, co może zainteresować potencjalnego widza/czytelnika. Wystarczy to tylko właściwie podać. Właśnie, owe „tylko” to w dzisiejszych czasach największy problem… Ale poprzestańmy snuć dalsze rozważania w tym miejscu i przejdźmy do kolejnej pozycji zainspirowanej legendami arturiańskimi.

Król Artur 2


“King Arthur II: The Role-Playing Wargame” to produkt studia NEOCORE GAMES, które na swoim koncie ma tylko pierwszą część cyklu („King Arthur - The Role-playing Wargame”) oraz parę dodatków do obu gier. Wydawcą jest natomiast bardziej znana w świecie komputerowym firma Paradox Interactive. Co do gatunku – mamy tutaj do czynienia ze strategiami RPG. Całkiem przyjemne połączenie, trzeba przyznać, ale nasuwa się pytanie: czy i w tym przypadku?

 Fabułę Króla Artura 2 oparto na zwyczajowej historii o królu Arturze, który jako Wybrany wyciąga miecz ze skały, jednoczy rycerzy wokół siebie oraz scala cały kraj pod swymi światłymi i mądrymi rządami. Z tronu w swoim zamku spogląda roztropnym i ojcowskim okiem na olbrzymie królestwo, a tuż przy jego dłoni spoczywa na miękkiej poduszce prawdziwy skarb – święty Graal. 

I tu się rozpoczyna świetna kontynuacja stworzona przez studio NEOCORE GAMES.

Poza Brytanią budzi się starożytna i straszna moc, która swymi podstępnymi mackami sięga po kielich i obraca go w pył, jakby cała potęga Graala nie miała przy tej mocy żadnego znaczenia. Król Artur próbując ratować serce swego kraju, cierpi rany, które się nigdy nie zagoją. A jak powiada inna legenda: jeśli cierpi władca, wraz z nimi cierpią jego ziemie. Lasy znikają w oczach, obracając się w jałowe pola; niebo pokrywa się szarością, a chmury zwiastują coś więcej niż burzę. Królestwo niemal z dnia na dzień traci swoją siłę i jedność i ponownie pogrążą się w mroku wojen. Czy Król Artur i tym razem uratuje swoją ukochaną Brytanię?

Rozgrywka


 Król Artur 2 to bitewny RPG, w którym gracz otrzymuje pod swe władanie potężnych bohaterów i kilka jednostek różnych oddziałów. Podstawowy cel – poznać grozę która nawiedziła lasy Brytanii. By przywrócić ład trzeba dokonać niemal niemożliwego: zrozumieć przeciwnika, oszacować jego siły, a następnie wydać mu bitwę. Ale sytuacja jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się to wydawać początkowo. Chaos, który włada krainą zrodził szereg pretendentów pożądających berła władzy dla siebie. Prawowity władca, by odzyskać to co mu należne, musi być niczym książę Machiavellego – znać potęgę lisiego sprytu oraz mieć siłę i majestat lwa.

Sama rozgrywka została podzielona na dwa elementy. Są to: część strategiczna i część taktyczna. Część strategiczna odgrywa się na dużej mapie kampanii, gdzie gracz śledzi ogólny rozwój tego mrocznego konfliktu na terenie Brytanii. To tam widnieją relacje pomiędzy poszczególnymi frakcjami, umiejscowienie konkretnych jednostek. Przypomina to olbrzymią grę szachów, tyle, że gra w nią nie dwóch, a kilku graczy. Z tego też powodu próba przewidzenia wszystkich ruchów jest niemal niemożliwa, więc grający musi się skupić na swoich celach bezpośrednich, tych, które są w jego zasięgu. Na mapie strategicznej bohater, którego prowadzimy, może się nauczyć użytecznych umiejętności (w tym magicznych! Gra jest magią przesycona!), rozwinąć potęgę swojej frakcji poprzez zarządzanie majątkami i tak dalej. Możliwości jest naprawdę sporo.

Natomiast druga część – taktyczna – to w zasadzie bitwy, które są rozgrywane na mniejszych mapach. Rozwiązano to typowo – gracz może prowadzić jednostki sam lub oddać władzę komputerowi. Można ustawić szyk jednostek, użyć ich specjalnych umiejętności, słowem – bawić się w manewry jak się żywnie podoba. Czasem zwykła przewaga liczebna wystarczy aby zmiażdżyć wroga, ale czasem trzeba się nieźle nagimnastykować intelektualnie by wywalczyć swoje.

Co do lokalizacji – w kampanii jest ich multum, nad grą można spędzić długie godziny. Twórcom udało się stworzyć różnorodne mapy, więc tylko wieczny malkontent padnie ofiarą nudy. Jedyną barierą jest sam gatunek produkcji – bo do strategii trzeba posiadać sporo wolnego czasu.

Na koniec tego punktu słowo o jednostkach. Jest ich bardzo wiele i co ważniejsze są niesłychanie zróżnicowane. Główni bohaterowie dzielą się na władających magią (magowie) oraz na władających orężem bardziej materialnym (rycerze). Ich umiejętności i cechy rzutują na jakość armii, którą prowadzą. Co do pododdziałów – niemal każdy ma inne umiejętności specjalne. Ale tyczy się to także słabych punktów – jakaś równowaga musi być. W grze dostępne są oddziały lekkie, ciężkie, łucznicy, kawaleria, jednostki latające oraz różnej maści kreatury.
Troszkę się rozpisałem, więc należy zakończyć na kilku zdaniach podsumowujących rozgrywkę. Podział na część strategiczną i taktyczną jest naprawdę świetnym pomysłem. W „bitewniakach” zazwyczaj nie mamy wyraźnego rozgraniczenia pomiędzy tymi dwoma elementami, przez co otrzymujemy „miszmasz”. Wszystko i nic. A tutaj, jeśli nie podoba nam się jedna część, to możemy ją zawsze przyspieszyć poprzez oddanie rozgrywki komputerowi, a z całą skrupulatnością przysiąść przy drugiej. Pomysł godny uwagi i zainteresowania, bo wielce udany. Może nie jest rewolucyjny, ale z pewnością został tu ładnie rozwinięty.

Natomiast o lokalizacjach, bohaterach, jednostkach mogę rzec jedno – ich ilość i różnorodność może przerazić, ale w pozytywny sposób. Człowiek nie wie czego ma się tknąć, co wybrać, metodą prób i błędów musi spersonalizować swoją armię. Świetne. Nie dość, że zabawa przednia, to i trzeba co nieco pogłówkować.

Audiowizualia


 Animacje bitew są szczegółowe i piękne. Inna sprawa, że Król Artur 2 ma spore wymagania sprzętowe. W zasadzie rzucił mi się w oczy jeden mankament związany z tłem rozgrywki – kępy drzew, które wyglądają mało poważnie i są w większości tak rzadkie, jakby ten las został już mocno przerzedzony lub niedawno dopiero zapuścił swoje pędy. Nie zabrakło magii i fantastyki, za to zdecydowanie braknie trochę realistyki. Pola bitwy są szerokie, otwarte. Jakby na rycerzy średniowiecznych wszędzie czekały tak dobrze przystosowane miejsca bitewne. Nic tylko brać zbroję, wsiadać na koń i jechać się bić gdziekolwiek, bo wszędzie znajdzie się właściwe miejsce do przeprowadzenia licznego oddziału wojów i manewrów bitewnych.

Bardzo przyjemne w odbiorze są animacje fabularne. Jest ich niewiele, ale naprawdę przyciągają uwagę.
Muzyka klimatyczna i dobrze dobrana. Gdzie jest potrzeba, to z głośników lecą łagodne tony, ale gdy tylko rozpocznie się walka to przebrzmiewa bitewny zgiełk i adekwatna do tego nuta. Czuć zauważalną głębię i ponadto świetnie współgra z wątkiem głównym – oddaje ducha grozy i zniszczenia.

Król Artur – czy zwyciężył?


Osobiście gra przypadła mi do gustu tylko pośrednio, choć stało się tak z jednego, dość prozaicznego powodu – wolę budować niż walczyć. Już tłumaczę w czym rzecz. Gry strategiczne znajdywały we mnie fana znacznie częściej niż gry akcji, shootery i tak dalej. Bo lubię posiedzieć, pomyśleć nad kolejnymi ruchami, niczym w grze w szachy. Preferuję strategię osadzone w realiach historycznych, ale i także, co ważniejsze – opierające się na mechanizmie budowania, wznoszenia osad, miast, murów obronnych, a wreszcie zarządzania gospodarką. Nie twierdzę, że bitewniaki są złe, nie warto ich kupować i tak dalej. Ja ich po prostu nie lubię.

Ale mimo negatywnego nastawienia, muszę przyznać, że Król Artur prezentuje się wcale nieźle. Potrafi przykuć uwagę, wciąga, fabuła jest więcej niż ciekawa. Rozgrywka, a dokładnie niektóre jej elementy (o czym poniżej) potrafią dać graczowi niezły wycisk intelektualny; mapy i jednostki są bardzo zróżnicowane, niejednorodne, w wyniku czego gracz musi sporo kombinować, bo nie przejdzie gry uniwersalnie klikając „dalej”.

 No i co najważniejsze – są tu elementy strategiczne, które tak bardzo lubię. Król Artur 2 to bitewniak, ale z niesamowicie rozwiniętą częścią strategiczną. Bitwy w miarę możliwości pomijałem, za to sporo czasu spędzałem nad budowaniem silnej i dobrze postrzeganej frakcji. I nie pamiętam, by brała mnie przy tym nuda.
W ostatecznym rozrachunku: Myślę że tak, Król Artur ponownie zwyciężył!

Król Artur 2 na Steam
 



Produkty do recenzji dostarczyła firma Cenega Poland
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Galeria

Przejdź do pełnej galerii Król Artur 2

Zobacz też
Słowa kluczowe: król, artur, cenega, recenzja, pc

Podobne newsy:

» Orcs Must Die już dziś w sklepach!
36%
» Nowości w Premium Games Cenegi
36%
» Orcs Must Die! - konkurs
36%
» Dark Void w Polsce za sprawą Cenegi
36%
» Deus Ex:Bunt Ludzkości - konkurs zakończony
33%
 
Podobne artykuły:

» Batman Arkham City - recenzja
55%
» Hunted: Kuźnia Demona - recenzja
55%
» Orcs Must Die! - recenzja
55%
» Sacred 2 - recenzja!
50%
» Władca Pierścieni: Wojna na Północy - recenzja
50%


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Gry komputerowe
Główne Menu

Gry RPG

Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja
alobanova98 polubił Sniper Elite - recenzja
alobanova98 zarejestrował się! Witamy!
_Adam skomentował "Trylogia kosmiczna", Clive Staples Lewis - recenzja
timmi zarejestrował się! Witamy!

Więcej





0.131 sek