Gry PC >> Recenzje >> Władca Pierścieni: Wojna na Północy

| | A A


Autor: Panzer
Data dodania: 2012-03-06 22:28:26
Wyświetlenia: 4579

Władca Pierścieni: Wojna na Północy - recenzja

Osobliwe połączenia cRPG i gier akcji w konwencji TPP nie pierwszy raz próbują korzystać z szyldu najpopularniejszego dzieła J. R. R. Tolkiena. Wojna na Północy jest jednak nielicznym przykładem projektu odważnego na tyle, by w trakcie kreowania linii fabularnej wykroczyć poza granice zarysowane przez Jacksona i jego wielokrotnie nagradzany film. Wojna ogarnęła przecież wiele różnych krain, docierając m. in. na mroźną północ. Plan śmierci i zniszczenia jest tam skrzętnie realizowany przez popleczników Saurona. Nie na długo.

Z południa nadciąga odsiecz pod postacią uniwersalnej, trzyosobowej drużyny. Skład jest dobrany tak, by każdy fan fantastyki odnalazł w grze to, co ulubione. Jest człowiek łowca, w przypadku którego „zaryzykuję” hipotezę, że wzorowany został na Aragornie. Następnie elficka czarodziejka, z typową dla swojego gatunku niewinną buźką, oraz waleczny krasnolud, którego zadanie zasadniczo polega na dostarczaniu pozostałym codziennej dawki gruboskórności. Główny wątek fabularny (ciężko mówić o pobocznych) jest prosty i przejrzysty. Aggendar, czarnoksiężnik zepsuty jeszcze bardziej niż Saruman, jest kreowany na głównego przeciwnika.

Paradoksalnie prosta opowieść rzuca bohaterami po północnych krainach w wyjątkowo chaotyczny sposób. Przyjdzie przemierzać im jaskinie, kopalnie, góry, polany, krainy nieumarłych, leże smoka, gigantycznego pająka i tak dalej, i tak dalej. Nie pomagają cut-scenki, dzielące grę na części. Z założenia powinny spełniać dwie funkcje: budować relacje pomiędzy bohaterami, a także wyjaśniać, po co pchają się w coraz ciemniejsze i brudniejsze jaskinie. W praktyce dialogi potraktowano po macoszemu i trudno oprzeć się wrażeniu, że twórcy nie łudzili się, co ma sprzedać grę. Nie historia, a licencja i akcja.

Akcji jest mnóstwo, bo poszczególne levele są tak naprawdę seriami mniejszych lub większych potyczek. Ich celem jest nabicie doświadczenia, dającego dostęp do nowych umiejętności czy dodatkowych punktów w statystykach. Niestety do momentu, w którym dana postać (zasadniczo dostęp mamy do jednej, a pozostałe kierowane są przez AI lub pozostałych graczy) zyska odpowiednio mocne gadżety, siekanie orków i goblinów jest wyjątkowo nużące. Przy niezbyt hojnym systemie autosave’ów, bywa to poważnym problemem. Można wręcz złośliwie zaznaczyć, że jest to główny powód przedłużania przygody przeciętnego gracza z Wojną na Północy. Siekanie plugawych sługusów Saurona (tudzież Aggendara) jest mimo wszystko satysfakcjonujące.

Chociaż absurdów spowodowanych durnowatym AI przeciwników jest sporo, to od czasów niebywałego sukcesu pierwszego Assassin’s Creed, gdzie przeciwnicy stali wokół gracza niczym panowie, oczekujący swojej porcji siły i męstwa Stevena Seagala, na takie rzeczy zwykłem przymykać oko. Budzą pusty śmiech i nie irytują. Inaczej jest, gdy hordzie orków włącza się tryb berserkera i zdają się spadać na głowę mojego krasnoluda szybciej, niż moi znajomi „lajkują” linki na facebooku. Gdy wrogów kupa i Herkules…

Pierwsze rendery i trailery prezentowały tolkienowską północ jako miejsce równie piękne, co drapieżne. Silnik graficzny niestety nie ma już takiej mocy. Władca wygląda dobrze, jak na standardy sprzed dwóch lat. Służy mu jedynie fakt, że na przestrzeni ostatnich nastu miesięcy, grafika nie starzeje się już w takim tempie jak niegdyś. A muzyka, jak w filmie — epicko, głośno i orkiestrowo. W ostatecznym rozrachunku stanowi najmocniejszy punkt gry.

Ocenę Wojny na Północy sprowadzić można do prostego rozrachunku. Jeżeli uznajecie się za fanów twórczości Tolkiena i/lub Jacksona, możecie śmiało sięgnąć po kolejną grę z uniwersum. Natomiast w wypadku, gdy szukacie dobrej gry akcji, sezon wydawniczy ruszył już pełną parą i jest w czym wybierać. Nie polecam, nie odradzam.

Ocena: 6/10


Produkty do recenzji dostarczyła firma Cenega Poland
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: władca, pierścieni, wojna, północy, cenega, recenzja, pc

Podobne newsy:

» Hobbitów Dwóch
36%
» Hobbit - nowe spoty
36%
» Hobbit
36%
» ENEMEF: Noc Reżyserskich Wersji Władcy ...
33%
» Dark Void w Polsce za sprawą Cenegi
31%
 
Podobne artykuły:

» Król Artur 2 - recenzja
50%
» Hunted: Kuźnia Demona - recenzja
46%
» Batman Arkham City - recenzja
46%
» Orcs Must Die! - recenzja
46%
» Street Fighter X Tekken - recenzja!
43%

Mamy 1 zapisanych komentarzy

Altheriol
2012-03-07 11:34:45
| Odpowiedz
Gierki nawiązujące do filmów były całkiem niezłe zawsze, nad tą się wahałem, ale rozwiałeś moje wątpliwości :)


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Gry komputerowe
Główne Menu

Gry RPG

Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.105 sek